Jest sześćdziesięciu, mogłoby być więcej

12

– To był spokojny rok – mówi komendant lubińskich strażaków, starszy brygadier Henryk Duszeńko. Dziś czas podsumowań. Z niewielkim opóźnieniem strażacy uczcili bowiem świętego Floriana, swojego patrona.

Jak co roku, wręczono odznaki, medale, a także awanse. Strażacy usłyszeli też dziś niejednokrotnie tradycyjne życzenia tylu powrotów, ilu wyjazdów. – Dziękuję wam za to, że czuwacie, że dzięki wam, moje dzieci i ja możemy spać spokojnie – złożył szczere życzenia przewodniczący rady miejskiej Andrzej Górzyński.

A jaki to był rok dla lubińskich strażaków? – Mieliśmy 924 zdarzenia, w tym około 570 pożarów. Ale były to pożary małe, bez większych strat. Rok był więc spokojny – mówi komendant lubińskiej straży pożarnej Henryk Duszeńko. – Przeciętnie raz na trzy lata dostajemy nowy samochód. Na ten rok mamy już obiecany zakup średniego samochodu. Nie jest więc źle.

Obecnie w lubińskiej komendzie straży pożarnej pracuje 60 osób. 30 strażaków ma wyższe wykształcenie. Jest również 15 oficerów. – Etatowo czasem może życzyłbym sobie więcej osób. Szczególnie gdy mamy dwa zdarzenia jednocześnie, brakuje ludzi. A zadań jest coraz więcej. Jednak gdy zaczynałem, 30 lat temu, był tylko jeden oficer, podoficer i aspirant i trzeba było obsłużyć kilka gmin – wspomina komendant Duszeńko.

Prawie tak samo długo jak komendant, pracuje w straży starszy kapitan Henryk Wicherski. Jednak, jak mówi, swojej pracy nie zamieniłby na żadną inną. – Zawód strażaka jest zawodem stabilnym, dającym szansę rozwoju – mówi Wicherski. Z tych 27 lat służby najbardziej zapamiętał pożar stolarni na Starym Lubinie, który gasił 20 lat temu. – Wybuchły dwie butle z acetylenem. Wszystkich strażaków aż położyło. Było niebezpiecznie – wspomina.


POWIĄZANE ARTYKUŁY