Stawikowski nadal we władzach

18

W tajnym głosowaniu, po godzinnej dyskusji, radni powiatowi zdecydowali o pozostawieniu na stanowisku członka zarządu Damiana Stawikowskiego. Za odwołaniem było sześciu rajców, 15 przeciwko i jeden wstrzymał się od głosu.

Zgodnie z wytycznymi wojewody dolnośląskiego, przewodniczący rady zobligowany został do poddania pod głosowanie takiego wniosku. Radni zdecydowali, że skład zarządu powiatu pozostanie jednak w niezmienionym składzie.

Prawie rok temu służby wojewody zaczęły szukać argumentów, które pomogłyby doprowadzić do usunięcia ze stanowisk władz lubińskiego powiatu: starosty Adama Myrdy, jego zastępcy Ryszarda Zubko, członka zarządu Damiana Stawikowskiego oraz przewodniczącego rady Krystiana Kosztyły.

Po wielomiesięcznych perturbacjach wojewoda ostatecznie wycofał się z zarzutów pod adresem przewodniczącego i starostów. Nadal jednak widzi potrzebę odwołania Damiana Stawikowskiego.

– To nagonka polityczna – uważa Adam Myrda. Jego zdaniem wojewoda „znalazł czterech szubrawców”, którym postawił zarzuty, a następnie po kolei je eliminował. – Kiedy wreszcie usłyszymy słowo przepraszam? – pytał retorycznie starosta.

Przed głosowaniem w sprawie odwołania Damiana Stawikowskiego powiat zwrócił się o opinię prawną do prof. Stanisława Sołtysińskiego. Radca prawny urzędu, referując ekspertyzę przygotowaną przez fachowca, stwierdził, że wojewoda wykazał się nieuzasadnionym formalizmem, stąd jego wniosek określił jako nieuzasadniony i pozbawiony podstaw prawnych.

Z ekspertyzą prawną profesora Stanisława Sołtysińskiego chciał się wnikliwie zapoznać radny Tadeusz Maćkała. Proponował, by głosowanie nad odwołaniem członka zarządu powiatu przeprowadzić na następnej sesji, choć z drugiej strony zauważył, że sprawa ta być może zbyt późno trafiła pod obrady. Propozycja nie uzyskała jednak większości w radzie.

W sprawie Damiana Stawikowskiego wojewodzie nie podoba się tryb, w jakim burmistrz Polkowic powołał go do nadzoru jednej z tamtejszych spółek komunalnych. Z opinii profesora Sołtysińskiego wynika, że wówczas nie doszło do żadnych nieprawidłowości, ponieważ Stawikowski nie mógł sam się powołać do tego gremium, co zarzucają mu służby wojewody.

Damian Stawikowski przypomniał dziś rajcom, że w starostwie nie ma etatu, a swe obowiązki wykonuje bezpłatnie. Jedynym etatowym członkiem trzyosobowego zarządu jest Adam Myrda i tylko on, jako starosta, pobiera pensje.

– O jakiej ustawie antykorupcyjnej mówi wojewoda, skoro z Ryszardem Zubko pracujemy społecznie – dopytywał kolegów z rady Damian Stawikowski. Rajcy zgodzili się z taką argumentacją i wbrew sugestiom wojewody utrzymali go na stanowisku.


POWIĄZANE ARTYKUŁY