Chciał tylko sprawdzić oferty lokat terminowych, a przyszło mu szarpać się z bankiem za bezprawnie założone konto. I naliczane odsetki – lubinianin Stanisław Tokarczuk od ponad dwóch lat usiłuje zamknąć konto w banku, którego wcale nie chciał otworzyć. Dziś ma już dość i zgłosił sprawę w prokuraturze.
– Wstąpiłem do Alior Banku, bo reklamują się jako bank o wyższej kulturze bankowości. Chciałem założyć lokatę terminową. Ofertę miał mi przywieźć kurier. I rzeczywiście, paczka przyszła, a ja odbiór przesyłki potwierdziłem podpisem. I to był początek całej tej historii – opowiada lubinianin. – Bank potraktował mój podpis jako zgodę na otwarcie konta ROR – dodaje.
Pan Stanisław ofertą nie był ostatecznie zainteresowany. I o całej sprawie pewnie by zapomniał, gdyby nie list z banku. – Teraz, po dwóch latach, okazało się, że muszę zapłacić 56,60 zł, bo na moim rachunku powstało niedozwolone zadłużenie. Ale ja żadnego rachunku nie zakładałem! – denerwuje się mężczyzna.
W zamknięciu ROR-u nie pomogły ani telefony do centrali banku ani wizyty w lubińskich placówkach. – Pani dyrektor jednego z oddziałów poradziła mi napisać podanie o zamknięcie rachunku. A ja najpierw poprosiłem o dokumenty, gdzie zgadzam się na jego otwarcie. I tutaj już pojawił się problem – opowiada.
Podczas jednej z takich wizyt Stanisław Tokarczuk spotkał w banku innego lubinianina, któremu także założono konto, choć wcale o nie prosił. I także kazano mu uregulować zadłużenie. – Poradziłem mu, żeby niczego nie płacił, ale pan miał już dość. Wolał zapłacić i mieć to z głowy. Takich ludzi jest pewnie więcej, a bank tylko na tym korzysta – zauważa mężczyzna.
Ale pan Stanisław nie zamierza ulegać. Opisał całą swoją historię i zgłosił sprawę w lubińskiej prokuraturze.
O podobnych historiach w internecie aż huczy. Maciej Samcik, dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej” przedstawia na swoim blogu historie wielu Polaków, którym – podobnie jak lubinianom – Alior Bank otwierał klientom ROR-y zamiast kont technicznych, a teraz każe za nie płacić. Ówczesny rzecznik placówki, Julian Krzyżanowski, zapewniał wtedy, że bank będzie uwzględniał reklamacje klientów i zarzekał się, że pomyłki mają charakter sporadyczny.
Okazuje się jednak, że „sporadyczność” zdarza się dosyć często.
– W związku z uwagami klientów, którzy posiadali lub posiadają lokaty terminowe, dotyczącymi naliczenia opłat za prowadzenie rachunku oraz opłat windykacyjnych z tytułu zaległości na tych rachunkach, Alior Bank zdecydował, że wobec tej grupy klientów wstrzymuje wszelkie działania windykacyjne, przyśpiesza proces rozpatrywania reklamacji, dokona zwrotu naliczonych opłat – informuje obecny rzecznik banku Dariusz Kozdra. – Jednocześnie bardzo przepraszamy za zaistniałą sytuację wszystkich klientów, których ona dotyczy.
Jeśli ktoś miał podobne problemy jak lubinianin Stanisław Tokarczuk, może zgłosić się z reklamacją, dzwoniąc na infolinię banku, tel. 19 502, w panelu „Wiadomości” w systemie bankowości internetowej oraz w każdym oddziale, a także listownie na adres: Alior Bank SA, ul. Domaniewska 52, 02-672 Warszawa.





