Kasują ludzi jak za zboże

21

Lubinianie są oburzeni! Za ogrzewanie już teraz płacą jak za zboże, a pojawiły się pogłoski, że WPEC szykuje kolejne podwyżki. Firma ta każe sobie płacić za produkcję ciepła, choć w rzeczywistości jest tylko jego dystrybutorem. Prezydent miasta żąda wyjaśnień.

Włodarz pismo w tej sprawie wysłał już do Urzędu Regulacji Energetyki oraz do Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. – Czy lubinianie otrzymają zwrot różnicy miedzy ceną zakupu ciepła od Energetyki, a ceną, którą w nieuzasadniony sposób zawyża WPEC? – dopytuje Robert Raczyński.

A kwoty są niebagatelne. Jak wyliczyli urzędnicy, chodzi o kilkanaście milionów złotych, które mieszkańcy Lubina, od kwietnia ubiegłego roku, zapłacili legnickiej firmie za produkcję ciepła z gazu, mimo że WPEC tego ciepła nie wyprodukował.

Co więcej, dziś nie ma nawet takich możliwości technicznych. Wyjątkiem są sytuacje awaryjne. Na co dzień ciepło dla lubinian produkuje miejscowa Energetyka. Jej produkt jest znacznie tańszy od tego, które ostatecznie widzimy na rachunkach wystawianych odbiorcom przez WPEC (będące spółką-córką Energetyki).

– Średnio mieszkaniec Lubina, posiadający mieszkanie o powierzchni 50 mkw., w ciągu roku zapłacił 200 zł więcej, a właściciel 120-metrowego domu aż 1000 zł więcej – wyliczyli urzędnicy z lubińskiego magistratu.

Gdzie więc podziały się te pieniądze i czy nadpłacone kwoty wrócą do mieszkańców? Tego próbuje się dowiedzieć prezydent Raczyński. W piśmie z końca 2012 roku wytyka WPEC-owi, że 31 marca ubiegłego roku stracił możliwość produkcji ciepła z kotłowni gazowej, wygasła też umowa na dzierżawę gazociągu od Termalu. A mimo to stawki dla mieszkańców się nie zmieniły.

Prezydent dopytuje, dlaczego WPEC nie zmniejszył cen dla lubińskich odbiorców ciepła i każe im płacić po staremu.

Żeby tego było mało, legnicki dostawca ciepła zwrócił się do URE o zgodę na zmianę stawek cenowych, co może oznaczać kolejne podwyżki. Choć ceny już teraz są wygórowane. We Wrocławiu 1 gigadżul ciepła kosztuje średnio 50,73 zł, w Warszawie 38,31 zł, w Poznaniu 43,01 zł, a w Lubinie aż 60 zł!

– Porównywanie cen ciepła Lubina do Warszawy jest nieporozumieniem, gdyż zupełnie inna jest skala sprzedaży ciepła w kontekście kosztów stałych. W odniesieniu do podobnej wielkości miast Dolnego Śląska, nasze ceny są porównywalne – przekonuje Anna Michalska, kierownik wydziału marketingu i rozwoju sprzedaży legnickiego WPEC-u.

WPEC w ogóle nie zgadza się z zarzutami prezydenta Lubina. – Kwestionowanie zasadności cen i stawek, ustalonych w taryfach dla ciepła, jest jednocześnie podważeniem decyzji administracyjnej URE, który zatwierdził taryfę dla ciepła dla WPEC w Legnicy, weryfikując i kontrolując szereg informacji o działalności, a w szczególności o ponoszonych kosztach funkcjonowania przedsiębiorstwa – komentuje Anna Michalska.

Okazuje się jednak, że WPEC mając na uwadze interes mieszkańców, w myśl obowiązującego prawa, już dawno mógł złożyć do URE wniosek o obniżenie obowiązujących cen ciepła. Wcześniej jednak tego nie zrobił.

Spółka zapewnia też, że w 2012 roku produkowała na terenie Lubina ciepło z własnych źródeł, ponosząc wszelkie koszty związane z utrzymaniem w gotowości urządzeń wytwórczych.

Pracownicy legnickiej spółki tłumaczą że, realizują nową strategię, koncentrując się głównie na dystrybucji ciepła. Stąd m.in. dlatego zdecydowano o zakończeniu wytwarzania ciepła w tzw. centralnej ciepłowni Lubina i wystawieniu jej na sprzedaż wraz z terenem, na którym stoi.

WPEC nie zdradza szczegółów dotyczących nowych taryf. – Obecna została wprowadzona w grudniu 2011 roku z terminem obowiązywania do końca minionego roku. Teraz trwa postępowanie administracyjne w zakresie złożonego w IV kwartale 2012 roku nowego wniosku taryfowego, który będzie podlegał szczegółowej weryfikacji przez URE – komentuje Anna Michalska.


POWIĄZANE ARTYKUŁY