Straciła pracę, bo jest zdrowa

19

Zapewnia, że starała się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki, a mimo to straciła pracę. Powód? Usłyszała, że nie ma orzeczenia o niepełnosprawności. –  Co jest z naszym krajem nie tak, że młody, zdrowy człowiek nie może znaleźć pracy? Dlaczego doszło do tego, że niepełnosprawny człowiek ma więcej praw niż zdrowi ludzie? – pyta rozżalona jedna z naszych Czytelniczek.

Kobieta z góry zaznacza, że nie chce uwłaczać godności osób niepełnosprawnych. Ale ma żal, że potraktowano ją jako gorszą, bo jest zdrowa.

– Czytasz oferty pracy i wszędzie widzisz „przyjmę osobę do pracy z orzeczeniem o niepełnosprawności”, „przyjmę do pracy panią, konieczny stopień niepełnosprawności”, „przyjmę do pracy w ochronie, mile widziany stopień niepełnosprawności”. I zaczynasz pytać Boga dlaczego nie urodziłeś się chory? Jak mamy dziękować Bogu, my silni, zdrowi ludzie za to, czym obdarzyły nas geny i natura, skoro w dzisiejszych czasach być sprawnym to być niezdolnym do pracy – denerwuje się kobieta.

Wszystko przez to, że swoją dotychczasową pracę – porządkowej – kobieta straciła kilka dni temu, bo nie ma orzeczenia o niepełnosprawności. – Pracodawcy zaczęli pozwalać sobie na więcej. Nie liczy się już jakość pracy, jaką się wykonuje, ważne jest to, że będzie się płacić mniej, bo w końcu połowę dopłaca państwo! – narzeka lubinianka.

Dyrektor lubińskiego urzędu pracy Wioletta Jagielska potwierdza, że pośredniak ma w swojej ofercie wiele propozycji pracy dla niepełnosprawnych, ale na pewno nie jest to  większość. – To raczej normalna sytuacja, około 10 procent ofert pracy adresowanych jest do osób z orzeczeniem o niepełnosprawności – tłumaczy. – Pracodawca zawsze może sobie zastrzec czy oferta dotyczy osób zdrowych czy z orzeczeniem, ale zwykle niepełnosprawnych zatrudniają zakłady pracy chronionej. Muszą mieć odsetek pracowników z orzeczeniem, bo inaczej stracą status zakładu pracy chronionej – tłumaczy.

Drugą grupą pracodawców, którzy preferują osoby niepełnosprawne, są zakłady czy firmy prywatne, które otrzymały dotację na utworzenie stanowiska pracy dla osoby chorej. – Rozumiem, że pani, która straciła pracę może być przykro, ale z mojego doświadczenia wynika, że niezadowolone zwykle są obydwie strony. Często spotykam się z opiniami ludzi bez orzeczenia, którzy narzekają, że pracodawcy szukają tylko niepełnosprawnych, ale z drugiej strony przychodzą też ludzie z orzeczeniami, którzy skarżą się, że pracodawcy chcą tylko ludzi zdrowych – podsumowuje Wioletta Jagielska.


POWIĄZANE ARTYKUŁY