W 2012 w Lubinie spłonęło kilka samochodów, a na koniec roku ogień strawił dyskotekę Beatka. Okazało się, że lokal ktoś podpalił. Lubinianie spekulują, czy to przypadkiem nie kolejna wojna gangów. Szef lubińskich policjantów uspokaja: – Nie zawsze powodem podpalenia jest wojna gangów – stwierdza młodszy inspektor Tomasz Gołaski.
– Wiem, że media lubią używać dosadnych słów, bo to przyciąga widza, czytelnika, jest więcej wejść na portal, więcej osób kupi gazetę. Zawsze, gdy jest jakiś pożar, publikowane są informacje w stylu: „Czy to wojna gangów?”. Zapewniam, że mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie – mówi komendant lubińskiej policji Tomasz Gołaski. – Jeśli chodzi o pożar Beatki, to o szczegółach nie mogę mówić, bo prowadzone jest w tej sprawie postępowanie. Natomiast wiadomo, że było to podpalenie. Przyczyn podpalenia może być jednak kilka. Nie zawsze jest to zemsta czy wojna gangów.
Lubinianie mają jednak powody, aby podejrzewać wojnę gangów. W 2008 i 2009 przestępcy terroryzowali Lubin. W połowie grudnia 2011 roku gangsterzy działający w zorganizowanej grupie przestępczej zostali skazani przez legnicki sąd.





