Cmentarnym głośnikiem w burmistrza

41

Nagłośnienie, wykorzystywane przy pochówkach zmarłych, bez niczyjej zgody wniesiono na spotkanie włodarza z mieszkańcami – donosi oficjalny portal Ścinawy. Sprzęt dostarczyli opozycyjni radni, którzy mieli za pomocą głośnika i dwóch mikrofonów zagłuszać wystąpienia Andrzeja Holdenmajera.

– Wiedzieliśmy, że burmistrz nie dopuści nas do głosu i nie da sobie przerwać trzygodzinnego monologu. Stąd na otwarte spotkanie zabraliśmy swój sprzęt – relacjonuje jeden z „winowajców”, przewodniczący miejscowej rady Krzysztof Marek. – Debata dotyczyła budżetu na bieżący rok, a naszym zdaniem jest za późno na taką dyskusję, skoro plan wydatków został już uchwalony – argumentuje.

Szef ścinawskiego samorządu nie może się nadziwić, że głośnik – który został wniesiony na spotkanie do sali Centrum Turystyki i Kultury – nazwano „cmentarnym”. – Pierwszy raz się z czymś takim spotykam. Nie słyszałem, by ktoś produkował sprzęt nagłaśniający, z myślą, że ma być wykorzystywany wyłącznie podczas uroczystości pogrzebowych – mówi z przekąsem Krzysztof Marek.

Przewodniczący rady przyznaje, że mikrofony i głośnik należą do zakładu usług pogrzebowych, w którym pracuje inna opozycyjna radna – Renata Kudzia. Nie może się jednak nadziwić, że pracownicy burmistrza robią sensację, publicznie głosząc o „cmentarnych głośnikach, które zakłóciły spotkanie”:
www.scinawa.pl/index.php/cinawa/cinawa-2013/z-zycia-miasta/2919-cmentarne-glosniki-zaklocily-spotkanie.html

Jak przyznaje Krzysztof Marek, głośnik został ostatecznie wyłączony przez osoby reprezentujące interesy burmistrza. – Kiedyś Legnicę nazywano „Małą Moskwę”, a dziś na Ścinawę mówi się „Mały Mińsk” – zdradza, porównując atmosferę swego miasta do tej, jaka panuje na Białorusi czy w Korei Północnej.


POWIĄZANE ARTYKUŁY