Nielegalne jarmarki

19

Na obsługę bożonarodzeniowych jarmarków narzekają lubinianie. – To nie do pomyślenia, by sprzedawca kroił i pakował ser, a chwilę później grzebał w portfelu pełnym brudnych pieniędzy – twierdzi zgodnie kilku mieszkańców miasta. Skargi trafiły do sanepidu, a ten już tego samego dnia zajął się sprawą.

– W związku ze zbliżającymi się świętami od końca listopada prowadzimy wzmożone kontrole żywności. W trakcie monitorowania sklepów i hipermarketów otrzymaliśmy informację o nieprawidłowościach związanych z obsługą jarmarków ustawionych na pasażach hipermarketów czy galerii – tłumaczy dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej Janina Szelągowska.

W trakcie kontroli okazało się, że do naszego miasta sprzedawać oscypki i mięso przyjechali rodowici górale. – Są to głównie mieszkańcy Podhala – dodaje szefowa sanepidu. I wszystko byłoby dobrze, gdyby górale swoje regionalne produkty sprzedawali legalnie.

– By handlować żywnością, trzeba posiadać odpowiednie zezwolenie. A takiego górale niestety nie posiadali – informuje Janina Szelągowska. Brak takiego dokumentu może, ale – jak podkreśla dyrektor – nie musi, wiązać się z mandatem.

– Za pierwszym razem nigdy nie jesteśmy zbyt surowi. Traktujemy to bardziej jako pouczenie. Jeśli jednak sytuacja notorycznie się powtarza, jesteśmy bardziej rygorystyczni. Wówczas wystawiamy mandat lub sprawa trafia do sądu – dodaje dyrektor PSSE.

Szefową sanepidu w całej sytuacji cieszy jedno. – Lubinianie są coraz bardziej wyczuleni na podobne zachowania i alarmują nas o swoich obawach. A to duży plus, szczególnie przed świętami – twierdzi Janina Szelągowska.


POWIĄZANE ARTYKUŁY