Brak jednego z progów zwalniających przy ul. Składowej zastanawiał mieszkańców okolicznych bloków. – Na pewno ktoś go zniszczył albo ukradł – podejrzewali. Tymczasem kierowcy mogli sprytnie omijać drugi spowalniacz. Jednak, jak zapewnia kierownik referatu infrastruktury w lubińskim magistracie Zdzisław Przepiórski, taka sytuacja nie trwał długo. W czwartek spowalniacz wrócił na miejsce.
Jak informuje urzędnik, próg był w katastrofalnym stanie, dlatego pracownicy zakładu drogowego z urzędu miejskiego byli zmuszeni go zdemontować. – Spowalniacz, zamontowany na wysokości przystanków komunikacji miejskiej, pod wpływem ciągłego nacisku przejeżdżających samochodów, był w tak złym stanie, że mógł nawet oderwać się od jezdni – wyjaśnia Przepiórski.
Kierowcy przez kilka dni skrzętnie wykorzystywali tę sytuację i omijali próg na wiele sposobów.





