W Lubinie nie będzie już śmierdzieć – zapewnia wiceprezes Ekopartnera, spółki zajmującej się kompostowaniem odpadów w naszym mieście. Nieprzyjemne zapachy mają przestać dokuczać mieszkańcom najpóźniej za dwa miesiące.
– Po rozmowach z urzędem miejskim podjęliśmy decyzję, żeby proces kompostowania odpadów wprowadzić w zamknięty szczelnie system – mówi Filip Olenderek, wiceprezes zarządu Ekopartnera, który spotkał się dziś z dziennikarzami na konferencji prasowej. – Jesteśmy umówieni z firmą, która wypożyczy nam tę technologię. System powinien zacząć działać najpóźniej za dwa miesiące. To nie jest tak, że do tej pory nic nie robiliśmy. Cały czas się staramy odciąć niedogodności związane z zapachem. Wprowadziliśmy system antyodorowy. Jednak gdy następują niekorzystne warunki pogodowe, ten system nie może być w pełni wydolny. Dlatego wstrzymujemy proces kompostowania, gdy warunki pogodowe nie sprzyjają – wyjaśnia.
Firma na razie trzyma śmieci na dworze, ułożone w pryzmach. Wkrótce ma się to zmienić.
– Będzie to system szczelnie zamknięty, odcięty do zewnętrznego środowiska, z filtrowaniem powietrza poprocesowego – opisuje przyszłe zmiany w kompostowni Wojciech Woźniakowski, doradca zarządu Ekopartnera. – Na Węgrzech taka instalacja funkcjonuje i się sprawdza.
Jak mówi radca prawny zajmujący się sprawami Ekopartnera, firma na razie nie ma obowiązku wprowadzania takiego systemu kompostowania śmieci, bo nie ma jeszcze odpowiedniego rozporządzenia w tej sprawie. – W świetle obowiązujących przepisów działania spółki są zgodne z prawem – stwierdza radca Anna Specht-Schampera. – Według prawa, firma ma trzy lata od chwili wejścia w życie rozporządzenia do przystosowania instalacji do przetwarzania odpadów. A tego rozporządzenia jeszcze nie ma. Jest jedynie projekt.
Na tym projekcie oprze się więc spółka wprowadzając zmiany w kompostowni. Choć początkowo miała czekać do chwili wprowadzenia go w życie.
– Jest nam niezmiernie przykro z powodu uciążliwości zapachowych i przepraszamy za to. Chcemy żyć w zgodzie z mieszkańcami Lubina, dlatego w tym wypadku kierujemy się nie interesem ekonomicznym, ale społecznym – zapewnia Olenderek.





