Łyżwiarska reprezentacja Polski, w której występują trzy lubińskie panczenistki, kontynuuje fantastyczną passę podczas Mistrzostw Europy w Tomaszowie Mazowieckim. W sobotę w Arenie Lodowej na najwyższym stopniu podium, podobnie jak w piątek, stanęła zawodniczka MKS Cuprum Lubin Kaja Ziomek-Nogal, która była najszybsza w biegu na 500 metrów. Srebro w tej konkurencji przypadło jej klubowej koleżance – Andżelice Wójcik. Medale wywalczyli też inni biało-czerwoni: Władimir Semirunnii, Piotr Michalski, Marek Kania i Szymon Wojtakowski.

W piątek polscy panczeniści w fantastyczny sposób zainaugurowali walkę o medale Mistrzostw Europy. Już w premierowej konkurencji, w sprincie drużynowym kobiet, zwyciężyły Kaja Ziomek-Nogal, Martyna Baran i Karolina Bosiek, zaś na koniec rywalizacji złoto na 1000 m mężczyzn zdobył Damian Żurek, zostając pierwszy raz w karierze mistrzem Europy.
Szansa na kolejny polski krążek rysowała się także podczas sobotniej rywalizacji. W rywalizacji pań na 500 m aż trzy nasze zawodniczki można było śmiało wymieniać w gronie kandydatek do podium. Do ostatniej pary na miejscu medalowym utrzymywała się Martyna Baran (38.558). Wówczas na torze pojawiły się zamykające rywalizację Kaja Ziomek-Nogal i Andżelika Wójcik. Obie lubińskie sprinterki przejechały dystans w fantastycznym stylu i między sobą podzieliły najcenniejsze medale. Swój pierwszy tytuł mistrzyni Europy wywalczyła Ziomek-Nogal (37.791), srebro przypadło Wójcik (38.274), zaś brąz zdobyła Holenderka Isabel Grevelt (38.372). Baran była szósta.
– Jestem z siebie przeogromnie dumna, przewaga również bardzo mocno mnie cieszy. Byłam też wzruszona, będąc na podium i słysząc Mazurka Dąbrowskiego. To coś niesamowitego, łzy same mi ciekły – komentowała Ziomek-Nogal. – W ostatniej parze presja jest zdecydowanie największa. Staram się, jak mogę, żeby nie śledzić wyników innych dziewczyn, i tym razem mi się udało. Mogłam więc skupić się wyłącznie na sobie. Przed naszym startem było lekkie opóźnienie z uwagi na upadek zawodniczki z poprzedniej pary, sędziowie musieli poprawić fotocele i to zawsze trochę rozprasza, ale udało mi się utrzymać poziom nakręcenia i przejechać bieg tak, jak chciałam – relacjonowała dwukrotna olimpijka, która za kilka tygodni weźmie udział w swoich trzecich igrzyskach. Po 28-latce w ogóle nie widać, że blisko dwa lata temu wróciła do treningów z kadrą po przerwie macierzyńskiej. W ciągu ponad roku startów, już pod nowym nazwiskiem Ziomek-Nogal, zdobyła pięć medali PŚ na 500 m, a w sobotę zrealizowała kolejny ze sportowych planów.
– Wraz z nazwiskiem męża Artura Nogala dostałam jego moc, bo był niesamowitym sprinterem. A bycie mamą daje mi ogrom sił. Staram się być najlepszą mamą i jednocześnie najlepszą zawodniczką, więc to ciągłe balansowanie między wszystkim, co mam do zrobienia. Stojąc dziś na podium, czułam dumę i wzruszenie, bo z tym wszystkim podołałam, a jeszcze sporo przede mną – nie ukrywała nowa mistrzyni Europy na 500 m.
Swój pierwszy medal w tym sezonie na arenie międzynarodowej wywalczyła Wójcik, druga zawodniczka ubiegłorocznego cyklu PŚ na 500 m.
– Do biegu podchodziłam zadaniowo, bo Kaja jest mocną zawodniczką, i założenie miałam takie, żeby utrzymać się do samego końca i jak najmniej stracić prędkość. Jestem zaskoczona, to mój pierwszy indywidualny medal ME. Powieszę go gdzieś, będę patrzeć na niego przed treningami i będę go brała jako dobrą motywację na ostatni miesiąc przygotowań do igrzysk – opowiadała Wójcik, która w ostatnich miesiącach zmagała się z wieloma problemami zdrowotnymi, które uniemożliwiały jej nawiązanie do dyspozycji z poprzedniego sezonu. – Niestety, przyzwyczaiłam się do miejsc w czołówce i to było dla mnie bolesne. Działo się ze mną za dużo, by pomieścić to w głowie. Mam nadzieję, że dotrwam do końca tego sezonu i na jego koniec podam sobie rękę z gratulacjami, że przeszłam go z mniejszym lub większym sukcesem, że dojechałam do tych igrzysk – dodała Wójcik.
Pokładanym oczekiwaniom kibiców na kolejny triumf w trakcie ME sprostał Władimir Semirunnij. Trzeci zawodnik ostatnich MŚ na tym dystansie stanął do rywalizacji w piątej parze z 21-letnim Norwegiem Sigurdem Holbø Dyrsetem. Zwyciężył bez większych problemów, osiągając przy okazji nowy rekord toru (6:11.134). W trzech pozostałych parach zawodnicy osiągali czasy gorsze od Polaka, dlatego piąty polski złoty medal tegorocznych ME stał się faktem. Kolejne miejsca na podium 5000 m panów obsadzili Włosi – drugi był Riccardo Lorello (6:14.497), a trzeci Davide Ghiotto (6:17.009).
W sobotę Polki rywalizowały nie tylko na 500, ale i na 1500 m. Najwyższe, piąte miejsce zajęła Lubinianka Natalia Czerwonka (1:58.493). Dziewiąta była Natalia Jabrzyk (2:00.935), a jedenasta Zofia Braun (2:01.158). Swój drugi złoty medal na ME w Tomaszowie zdobyła Norweżka Ragne Wiklund (1:56.241), druga była Czeszka Nikola Zdráhalova (1:56.539), a na trzeciej lokacie uplasowała się Holenderka Chloé Hoogendoorn (1:57.649).
Po dwóch dniach mistrzostw polska reprezentacja zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji medalowej z sześcioma krążkami (5 złotych – 1 srebrny – 0 brązowych). Biało-Czerwoni idealnie trafili z formą na imprezę w tomaszowskiej Arenie Lodowej, która już jest organizacyjnym i sportowym sukcesem.
W niedzielę trzeci, ostatni dzień ME w łyżwiarstwie szybkim na dystansach w Tomaszowie Mazowieckim. Tego dnia w tomaszowskiej Arenie Lodowej panczeniści będą rywalizować w sześciu konkurencjach – kolejno biegu drużynowym kobiet, 1500 m mężczyzn, 1000 m kobiet, 500 m mężczyzn oraz biegu masowym kobiet i mężczyzn. Początek zmagań od godziny 13:45. Transmisja z zawodów na antenie Polsat Sport 2 (studio od 13:00). Relacja na żywo będzie dostępna również na YouTube, na kanale Skating ISU.







