Dolnośląska Służba Dróg i Kolei wzięła się za przedświąteczne porządki. I co ciekawe tylko w Lubinie. Urząd miejski właśnie otrzymał pismo, że od przyszłego roku DSDiK nie będzie już odśnieżać chodników wzdłuż należącej do marszałka drogi wojewódzkiej nr 335. Rzecznik prezydenta Lubina mówi wprost. – Odbieramy to jako szykany za oficjalne skrytykowanie podziału unijnych pieniędzy przez marszałka – podkreśla Jacek Mamiński.
Droga nr 335 biegnie od strony Krzeczyna, przez Stary Lubin, ulicę 1 Maja, część Skłodowskiej-Curie i Niepodległości oraz Ścinawską. Dotąd usuwaniem błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń z chodników wzdłuż tej drogi zajmowała się DSDiK. Ale teraz – powołując się na ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminach – drogowcy się wycofali.
– Ustawa mówi wyraźnie, że jeśli droga przebiega przez teren zabudowany, utrzymanie chodnika należy do zarządcy, administratora lub właściciela budynku – tłumaczy Krzysztof Kiniorski, rzecznik DSDiK.
Problem jednak w tym, że ustawa obowiązuje już od 16 lat, a DSDiK dopiero teraz odcina się od porządkowania chodników. Wcześniej, jak zapewniają lubińscy urzędnicy, nie było takich problemów. DSDiK dbała nie tylko o porządek na drodze, ale też na przyległych chodnikach. Skąd więc nagle takie zmiany? – Porządkujemy sytuację – odpowiada lakonicznie rzecznik.
Pytamy więc dlaczego tylko Lubin otrzymał wspomniane pismo. Dlaczego jest jedyny w regionie? – Widocznie w innych miastach nie odśnieżaliśmy chodników w terenie zabudowanym. Widocznie tam nie było podobnych sytuacji – dodaje Krzysztof Kiniorski.
Ale to nie wszystko. DSDiK chce też od miasta pieniędzy za zainstalowanie iluminacji świątecznych wzdłuż drogi woj. 335, motywując to zajęciem pasa drogowego przez UM.
– W ubiegłym roku miasto miało umowę użyczenia punktów świetlnych, w tym roku takiej umowy nie ma. A jeśli nie ma umowy, w grę wchodzi tylko stosowanie litery prawa – dodaje Kiniorski.
Ale urząd w takie tłumaczenia nie wierzy. Magistrat mówi wprost – to polityczna zemsta za to, że Lubin ośmielił się skrytykować poczynania marszałka. To właśnie na zlecenie lubińskiego urzędu miejskiego powstał film o niesprawiedliwym podziale unijnych środków na drogi. Marszałek nie dał Lubinowi pieniędzy na obwodnicę, ale przekazał dotację na mało uczęszczany most w Radoszycach. – I my powiedzieliśmy o tym głośno – mówi wprost Jacek Mamiński.





