W środku nocy próbował włamać się na stację benzynową. Bezskutecznie. 26-letniego lubinianina bardzo szybko usłyszał zaniepokojony hałasami właściciel. Włamywacz uciekł w popłochu zostawiając pod stacją… własne auto. Lubińscy policjanci bez najmniejszych problemów dotarli więc do jego właściciela.
Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. – Właściciel jednej ze stacji benzynowych na terenie Lubina około godz. 2 w nocy usłyszał niepokojące hałasy dobiegające zza zamkniętych drzwi. Jak się okazało, do zamkniętego pomieszczenia próbował się włamać mężczyzna. Mężczyzna zdołał jednak tylko wyłamać zamek, gdy został spłoszony przez właściciela – relacjonuje aspirant Karolina Hawrylciów.
Właściciel natychmiast skontaktował się z oficerem dyżurnym lubińskiej policji.
Po dotarciu na miejsce policjanci z Wydziału Kryminalnego lubińskiej komendy przeszukali okolicę. – Podejrzenie funkcjonariuszy wzbudził zaparkowany w pobliżu stacji samochód osobowy m-ki VW. W wyniku podjętych czynności funkcjonariusze ustalili użytkownika tego pojazdu. Po kilku godzinach mężczyzna powrócił do auta, przy którym został już zatrzymany przez policjantów. Jak się okazało, 26-letni mieszkaniec Lubina, uciekając w popłochu pozostawił samochód, którym się poruszał. Mężczyzna był już w przeszłości karany za podobne przestępstwa. Przyznał się do winy i poddał dobrowolnie karze – dodaje Karolina Hawrylciów z lubińskiej komendy.
Za usiłowanie kradzieży z włamaniem 26-latkowi grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.





