Zbrodnia Lubińska: nie będzie zadośćuczynienia dla rodziny

2384

Matka zabitego manifestanta nie otrzyma zadośćuczynienia. Sąd Okręgowy w Legnicy uznał, że Mieczysław Poźniak, który stał się jedną z ofiar pacyfikacji pokojowego marszu, nie prowadził działalności na rzecz niepodległości Polski w takim rozumieniu, jak wskazywał to pełnomocnik kobiety.

Bronisława Poźniak, matka 25-letniej ofiary Zbrodni Lubińskiej, domagała się od Skarbu Państwa 12,7 mln zł jako odszkodowania i zadośćuczynienia za śmierć syna w trakcie demonstracji 31 sierpnia 1982 r. Za podstawę tych roszczeń pełnomocnik kobiety wskazał tzw. ustawę lutową z 1991 r., unieważniającą orzeczenia prawne wobec osób represjonowanych za walkę z komunistycznym reżimem. Legnicki sąd ten wniosek jednak oddalił.

– Ustawa lutowa przyznaje prawa do żądania odszkodowania i zadośćuczynienia nie wszystkim osobom, których dotknęły represje, nawet takie jak zbrodnia zabójstwa, ale tylko tym, które rzeczywiście prowadziły działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, rozumianą w ten sposób, że były to świadomie podejmowane działania i czynności, które zmierzały do odzyskania przez Polskę suwerenności, czyli zdolności do samodzielnego, niezależnego od innych podmiotów sprawowania władzy politycznej nad własnym terytorium – uzasadniał wyrok sędzia Marek Regulski. – Ustawa nie zalicza do działalności na rzecz niepodległego państwa polskiego działań, które polegałyby wyłącznie na wyrażaniu krytycznego stosunku do ówczesnych władz i opresyjnego ustroju naruszającego podstawowe prawa człowieka.

Opierając się m.in. na aktach Instytutu Pamięci Narodowej sąd uznał, że Mieczysław Poźniak nie prowadził działalności, która dawałaby mu status osoby walczącej o niepodległość Polski – w rozumieniu zapisów ustawy lutowej. W archiwach IPN osoba zabitego manifestanta nie figuruje jako osoba represjonowana. Nie był nigdy ani zatrzymany, ani aresztowany, ani sądzony za działalność opozycyjną, w związku z tym ustawa ta nie może być podstawą do przyznania rodzinie zadośćuczynienia.

Komentując wyrok siostra manifestanta, Halina Ryng, nie była w stanie powstrzymać łez: – Nie chodzi o te pieniądze, tylko… brata nie ma. A on działał, były ulotki, a że nie został złapany… Przecież nie wszyscy zostali wtedy internowani, prawda? Sędzia to najbardziej brał pod uwagę, a nie że brat z własnej woli był na tej manifestacji, bo chciał lepszego jutra i lepszej Polski dla wszystkich, więc brał w tym udział. I poniósł największą możliwą ofiarę. Jesteśmy niepocieszeni.

Wyrok jest nieprawomocny. – To dla nas krzywdzące. Brat poniósł śmierć w trakcie pokojowej manifestacji. Myślę, że odwołamy się od wyroku, bo jest niesprawiedliwy – dodała druga siostra Poźniaka, Anna Jońska.


Materiał filmowy TV Regionalna.pl: