![]()
Polska kadra nie stawiła czoła niemieckiej reprezentacji. W pięciu spotkaniach w hali RCS, biało-czerwoni badmintoniści musieli uznać wyższość rywali.
Faza grupowa dla Polski zaczęła się jak marzenie. W konfrontacji z Litwą, nasza kadra wygrała 4:1. – To na pewno były dość nerwowe pojedynki. Było widać, że zawodnicy wychodząc na nie byli nieco zdenerwowani – mówił po spotkaniach Paweł Lenkiewicz, trener reprezentacji naszego kraju. W drugim dniu grupowych zmagań, Polska podjęła rakietki z ekipą Isladni. Tutaj bez dwóch zdań, w każdym z pięciu spotkań, nasza kadra była bezkonkurencyjna i wygrała 5:0. – Cieszymy się z naszego dotychczasowego rezultatu i mamy nadzieję, że dziś będzie jeszcze lepiej – mówiła Aleksander Jabłoński, zawodniczka Polski.
![]()
Trzecimi rywalami naszych kadrowiczów była ekipa Niemiec. Trzeba przyznać, że był to najsilniejszy rywal. W każdym ze spotkań, Polakom zabrakło nieco sił i przegrali 0:5. Jak jednak przyznali zawodnicy, nasi zachodni sąsiedzi byli w ich zasięgu. – Było dużo szans. Myślę, że każdy pojedynek dało się jakoś wygrać. Było blisko. Niestety się nieudało. Mieliśmy nieco pecha. Niemcy jednak byli lepiej dysponowani – przyznał Aleksander Jabłoński, kadrowicz Polski. – Nie zagraliśmy swojego najlepszego badmintona i popełnialiśmy za dużo błędów. To przyczyna porażki – dodał Paweł Śmiłowski, kolega z zespołu.
Polska odpadła z rywalizacji drużynowej. W wielkim finale, który odbędzie się dziś o godzinie 10.00 w hali RCS, zmierzą się kadry Hiszpanii i Anglii.




