Tłumaczenia zmieniały się z minuty na minutę, a historia o koledze, którego imienia kierowca nie pamiętał, tylko wzbudziła czujność policjantów. Gdy zajrzeli do bagażnika auta, znaleźli skradzioną kamerę z panelem solarnym.

Do zatrzymania doszło podczas nocnego patrolu na ul. Zielonej w Lubinie. Policjanci z wydziału prewencji zwrócili uwagę na samochód osobowy stojący na pasie ruchu w miejscu niedozwolonym. Za kierownicą siedział mężczyzna, który początkowo tłumaczył, że wracał do domu, ale zatrzymał się, ponieważ skończyło mu się paliwo.
– Po chwili zmienił jednak swoją wersję wydarzeń i stwierdził, że pojazdem kierował jego kolega, który poszedł na stację benzynową. Nie potrafił jednak podać jego imienia ani żadnych danych – relacjonuje podkom. Sylwia Serafin, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubinie.
Mundurowi postanowili sprawdzić samochód. W bagażniku znaleźli kamerę wraz z panelem solarnym. Urządzenie miało obcięte przewody zasilające, a zaciski montażowe były rozerwane. Pod siedzeniem pasażera policjanci natrafili natomiast na narzędzia, w tym łom i łopatę.

33-latek nie potrafił logicznie wyjaśnić, skąd w jego aucie znalazł się sprzęt. W trakcie rozmowy kilkukrotnie zmieniał swoją wersję wydarzeń, twierdząc między innymi, że kupił urządzenie od kolegi, jednak nie był w stanie wskazać jego danych.
– Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Jego samochód odholowano na policyjny parking – dodaje podkom. Sylwia Serafin.
Następnego dnia śledczy skontaktowali się z przedstawicielem Urzędu Gminy w Lubinie, który potwierdził kradzież kamery wraz z panelem solarnym. Odzyskane przedmioty wróciły już do właściciela. Ich wartość oszacowano na ponad 1500 zł.
Mieszkaniec powiatu lubińskiego usłyszał zarzut kradzieży. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.






