Zagłębie strąciło Śląskowi koronę

18

W 24. kolejce piłkarskiej Ekstraklasy, podopieczni Pavla Hapala na pewno chcieli zmazać plamę z ostatniej porażki w Poznaniu. Natomiast zespół Stanislava Levego w głowach miał przegrany mecz z Zagłębiem we Wrocławiu. Zwycięstwo w derbowym pojedynku miało więc spore znaczenie dla obu ekip. Na Stadionie Zagłębia spotkanie oglądało 12 369 kibiców. 

Mecz podwyższonego ryzyka, bo tak przyjęło się nazywać pojedynki Zagłębia ze Śląskiem już w pierwszych minutach został przerwany przez użycie środków pirotechnicznych przez sympatyków zespołu gości. Po kilku minutach mogliśmy już obserwować piłkarską rywalizację, w której zwycięzcami zostali gospodarze.

Waldemar Sobota w 6. minucie meczu jako pierwszy znalazł się w dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Piłka strzelona z 21. metrów wylądowała na trybunie kibiców gospodarzy. Później do głosu doszli miedziowi. Podanie Vidanova, w polu karnym odebrał Michal Papadopulos, jednak piłkę wybili obrońcy Śląska. Łukasz Gikiewicz był kolejnym zawodnikiem, który mógł otworzyć wynik meczu.

W 12. minucie próbował pokonać Michała Gliwę z okolicy jedenastego metra. Sędziowie przy tej sytuacji odgwizdali spalonego. Euforia na miedziowym stadionie wybuchła dopiero w 34. minucie. Powody do radości mieli gospodarze. W polu karnym znalazł się Maciej Małkowski, który strzałem po ziemi pokonał Mariana Kelemena. Pod koniec pierwszej połowy, Śląsk miał szansę na remis. Jednak dobrze dysponowany Michał Gliwa obronił strzał głową zawodnika gości. Do przerwy na tablicy wyników nic się już nie zmieniło.

Druga połowa rozpoczęła się samotnym rajdem Szymona Pawłowskiego. Pomocnik miedziowych został jednak powstrzymany przez obrońców Śląska na linii pola karnego. Podyktowany po tej akcji rzut rożny dla Zagłębia, również nie został wykorzystany przez gospodarzy. Piłka trafiła pod nogi Adama Banasia, który zamiast siatkę Śląska, posłał ją w trybuny. W 58. minucie Maciej Małkowski dopisał na swoje konto kolejne celne trafienie.

Najpierw strzał pomocnika Zagłębia obronił Marian Kelemen, piłka ponownie trafiła pod nogi Małkowskiego, który tym razem zdobył gola. W 65. minucie strzelec dwóch bramek dla gospodarzy, poprowadził samotnie piłkę przez pół boiska.

W polu karnym podał Michalowi Papadopulosowi. Ten jednak strzelił obok bramki. Czech nie popełnił już tego samego błędu w 77. minucie rywalizacji. W zamieszaniu podbramkowym, z pięciu metrów Michal Papadopulos dał Zagłębiu prowadzenie 3:0! W 84. minucie Śląsk pogrążył Robert Jeż, który zdobył czwarte trafienie dla miedziowych.

– Myślę, że nikt by się nie spodziewał, że przed tym meczem wygramy cztery do zera. Cieszymy się, że w takim stylu wygraliśmy spotkanie, a co do mnie, ja nie mam zbyt wielu okazji do strzelenia goli, dlatego na pewno cieszę się podwójnie – powiedział Maciej Małkowski, zdobywca dwóch goli dla Zagłębia.

Zagłębie: Gliwa, Banaś, Tunchev, Vidanov, Nhamoinesu, Bilek, Jeż, Papadopulos, Pawłowski, Małkowski, Woźniak.

Śląsk: Kelemen, Ostrowski, Kokoszka, Kowalczyk, Pawelec, Kaźmierczak, Stevanović, Mila, Ćwielong, Gikiewicz, Sobota.


POWIĄZANE ARTYKUŁY