Kibice Zagłębia Lubin w piątkowy wieczór przeżyli prawdziwą drogę z piekła do nieba. „Miedziowi” w samej końcówce spotkania obrócili wynik meczu i wygrali z Koroną Kielce 2:1. Pierwszą bramkę zdobył Szabo, a druga to samobójcze trafienie Marcela Pięczka.

Wydawało się, że Lubinianie po przegranej w pierwszym meczu rundy wiosennej wyjdą ze sportową złością i pokażą się z innej strony, jednak od początku spotkania to gospodarze narzucili swoje tempo i totalnie zdominowali Zagłębie. Już w drugiej minucie błąd Buricia mógł słono kosztować, jednak udało się uchronić przed stratą gola. Korona napierała na bramkę, a „Miedziowi” w jedenastu bronili w swoim polu karnym. Gospodarze do 15. minuty oddali aż osiem strzałów na bramkę. Po przetrwanym oblężeniu odgryzło się Zagłębie strzałem Kolana, jednak to był wyjątek bo już po chwili znów inicjatywa była po stronie Kielczan. W 18. minucie po rzucie rożnym z gola mogli w końcu cieszyć się zawodnicy Korony. Jasmin Burić złapał piłkę po rzucie rożnym, jednak wpadł na niego Orlikowski, piłka wypadła golkiperowi z rąk, a z najbliższej odległości do siatki trafił Pau Resta. Dominacja gospodarzy trwała w najlepsze i w 44. minucie padła druga bramka, jednak sędziowie dopatrzyli się spalonego.
Po zmianie stron obie ekipy przeprowadziły roszady w składach, i Zagłębie wyglądało nieco lepiej, ale dalej to Korona dyktowała warunki gry. W 54. minucie po rzucie rożnym świetną sytuację miał Michał Nalepa, ale strzał kapitana „Miedziowych” wybronił Dziekoński. Mecz robił się coraz bardziej wyrównany, jednak nic nie zwiastowało takiego obrotu spraw jaki nadchodził. W 84. minucie w zamieszaniu w polu karnym gospodarzy najsprytniejszy okazał się Levante Szabo, który zdobył pierwszego gola dla Lubinian z najbliższej odległości. Dwie minuty później aut dla Zagłębia wykonywał Adam Radwański, rzucił piłkę w pole karne, a tam w niegroźnej sytuacji… piłkę do własnej bramki wpakował Pięczka. Korona próbowała jeszcze wyrównać, jednak zabrakło czasu i to „Miedziowi” cieszyli się z trzech punktów.
Po tym spotkaniu Zagłębie, przynajmniej na chwilę zameldowało się na czwartej pozycji, która gwarantuję grę w Europejskich Pucharach. W następnym spotkaniu podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zmierzą się z Rakowem Częstochowa.
Korona: 1. Xavier Dziekoński – 37. Hubert Zwoźny (46, 7. Dawid Błanik), 24. Bartłomiej Smolarczyk, 44. Kóstas Sotiríou, 5. Pau Resta (58, 6. Marcel Pięczek), 3. Konrad Matuszewski – 71. Wiktor Długosz, 88. Tamar Svetlin (85, 10. Nono), 8. Martin Remacle (46, 86. Simon Gustafson), 70. Antoñín (80, 9. Stjepan Davidović) – 14. Mariusz Stępiński.
Zagłębie: 1. Jasmin Burić – 31. Igor Orlikowski (46, 13. Mateusz Grzybek), 4. Damian Michalski, 25. Michał Nalepa, 3. Roman Jakuba, 35. Luka Lučić – 19. Jakub Sypek (46, 88. Mihael Mlinarić), 39. Filip Kocaba, 26. Jakub Kolan (78, 18. Adam Radwański), 7. Sebastian Kowalczyk (65, 27. Jesús Díaz) – 9. Michális Kossídis (66, 17. Levente Szabó).





