![]()
Zdjęcia zakrwawionych ciał maleńkich dzieci, koszulki z napisem „Ratuj mnie!” – to sposób Fundacji Pro-Prawo do Życia, by przekonać lubinian, że aborcja to nic innego niż zabijanie nienarodzonych jeszcze dzieci. – Dziecko ma prawo żyć, nawet jeśli jest chore – podkreślają.
Działacze z dolnośląskich struktur fundacji pojawili się dziś pod galerią Cuprum Arena. Rozłożyli transparenty z brutalnymi zdjęciami, rozdawali lubinianom ulotki, w ten sposób protestując przeciw aborcji.
– Chcemy pokazać prawdę o aborcji. Tej prawdy nikt nie mówi. Nazywa się ją zakończeniem ciąży, a aborcja to krwawe zabicie dziecka – podkreśla Adam Brawata, koordynator komórki wrocławskiej Fundacji Pro-Prawo do Życia.
![]()
A co jeśli już w ciąży dowiadujemy się, że nasze dziecko będzie chore? – Dziecka nie trzeba wychowywać. Można je oddać do adopcji. Zabicie dziecka nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem – podkreśla Brawata.
Do dolnośląskiej komórki fundacji dołączyła też kilkunastoosobowa grupa lubinian. Chcą utworzyć oddział fundacji w Lubinie. Dzisiejsza pikieta pod galerią to pierwszy krok, później mają jeszcze zaplanowane spotkanie i modlitwę w małym kościele w intencji dzieci poczętych.
– Organizujemy się, bo chcemy pokazać, że nasza lokalna społeczność ma coś do powiedzenia w sprawie obrony życia. Te zdjęcia są drastyczne, ale tak wygląda aborcja. Lubin jest pro-life, ale dopiero zaczynamy się pokazywać w tym kierunku. W ubiegłym roku organizowany był marsz dla życia, teraz rozpoczynamy naszą działalność z ramienia fundacji – mówi Barbara Czekajło z lubińskiego oddziału Fundacji Pro-Prawo do Życia.
Dodajmy, że po świętach wielkanocnych fundacja zaczyna zbiórkę podpisów pod projektem ustawy, który będzie chronił życie od momentu poczęcia.
http://youtu.be/8kl7S1o9iFA





