30-letni mieszkaniec gminy Lubin sterroryzował sprzedawczynię w sklepie pistoletem i ukradł pieniądze z kasy. Jak się później okazało, broń była tylko zabawką, a mężczyzna zabrał ją dziecku, którym się opiekował.
30-latek 19 lutego wszedł do jednego ze sklepów w Lubinie i wyciągnął przedmiot, który wyglądał jak broń. Sterroryzował ekspedientkę i zażądał oddania wszystkich pieniędzy.
– Mężczyźnie musiało się spieszyć, gdyż nie czekał aż ekspedientka odda mu pieniądze i sam wyjął je z kasy, po czym uciekł – mówi aspirant sztabowy Jan Pociecha, rzecznik lubińskiej policji.
Policjanci ustalili dane złodzieja. Okazał się nim 30-letni mieszkaniec gminy Lubin.
– Dzisiaj z samego rana policjanci weszli do mieszkania na terenie Lubina, w którym ukrywał się sprawca. Został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu – dodaje aspirant sztabowy Pociecha.
Okazało się, że broń, którą mężczyzna groził ekspedientce, to zabawka. 30-latek zabrał ją dziecku, którym się opiekował.
Złodziej stanie teraz przed sądem. Za rozbój grozi mu do 12 lat więzienia.





