Zebrali 500 podpisów i poszli z nimi do prezydenta – Stowarzyszenie Dialog, Rozwój, Ekologia, działające na terenie gminy wiejskiej Lubin, liczy, że włodarz miasta pomoże im w przywróceniu autobusów linii 104 i 105. – Te dwie linie na początek, ale chodzi nam przede wszystkim o otwarcie problemu z komunikacją na wsiach i o szeroką dyskusję. Bo na gminę dziś nie możemy liczyć – mówi Marek Brojanowski, szef stowarzyszenia i inicjator akcji.
Podpisy zbierane były wśród mieszkańców wsi, przez które w czasie wakacji kursowały linie 104 i 105, a więc Miłoradzic, Miłosnej, Pieszkowa, Raszowej czy Karczowisk. – W bardzo krótkim czasie zebraliśmy te 500 podpisów. Byłoby ich i z dwa tysiące, ale uznaliśmy, że 500 to i tak bardzo dobry wynik. Skończyliśmy na tym, bo zależało nam, by pismo złożyć u prezydenta jak najszybciej – zaznacza.
Skąd pośpiech? – Dowiedzieliśmy się, że miasto zaczyna z gminą rozmowy na temat komunikacji na kolejne lata. Mają ustalić siatkę połączeń na terenie miasta i gminy. A w gminie wiele razy prosiliśmy już o dodatkowe połączenia, nie tylko na czas wakacji. Kiedy latem te linie kursowały między wsiami a Lubinem wszyscy byli zadowoleni. A teraz znów jesteśmy w martwym punkcie – tłumaczy Marek Brojanowski.
Szef stowarzyszenia odwołuje się też do podnoszonych przez wójt argumentów – że komunikacja podmiejska w całej gminie jest za droga i samorząd sporo musi do niej dopłacać. – Tylko, że gmina to nie spółka, która nastawiona jest na zysk. Powinna przede wszystkim troszczyć się o potrzeby mieszkańców, nawet jeśli ma to generować koszty. Liczymy, że nasza inicjatywa zainteresuje prezydenta, a to z kolei skłoni gminę do rozmów – podsumowuje Brojanowski.





