Nie ustępowali, bo byli tu od zawsze. I nie poddali się, kiedy dorobek ich życia niszczał z dnia na dzień. Zamiast ustąpić – walczyli o swoje. Mowa o Teresie Budnej, która wraz z mężem na targowisku przy Topolowej prowadzi bazar od kiedy sięga pamięcią. Ten sam, który od jakiegoś czasu tylko straszył. Teraz miasto przywróci mu dawne życie.
Jak opowiadają lubinianie, kiedyś targowisko było chlubą osiedla. Niestety z dnia na dzień niszczało, aż w końcu zamiast mieszkańców przyciągać, zaczęło odstraszać. – Pawilony wyglądały jak sprzed wojny. Jeszcze pamiętam jak tu kiedyś było fajnie porobione wszystko. Tylko później, po kawałku, rozebrali wszystko i aż żal było patrzeć jak szpeci otoczenie. Bezdomni zrobili sobie z tego skrawka melinę – opowiada jeden z przechodniów.
![]()
Sprzedawcy od lat próbowali przywrócić miejscu schludny i przyciągający uwagę klienteli klimat. O wsparcie zabiegali u władz miasta. – Prawie dzień w dzień, przez kilka lat mąż chodził do urzędu i rozmawiał z prezydentem miasta – opowiada Teresa Budna. – Wcale nie było tak, że prezydent nie chciał się zająć targowiskiem. Zapewniał nas, że teren zostanie zagospodarowany, tylko to zależało od tak wielu czynników, że nie było wiadomo kiedy – dodaje.
W tym czasie wielu sprzedawców z interesu na Topolowej zrezygnowało, uważając trwanie przy swoim za daremny trud. – Znaleźli sobie lepsze sklepy i oferty. Nie wierzyli, że coś się zmieni na lepsze. Została nas garstka, najbardziej wytrwałych – mówi Teresa Budna.
Dla tej garstki w końcu coś drgnęło. Magistrat właśnie skończył przygotowywać teren pod nowe targowisko. Uprzątnięty został plac, na którym znajdowała się część stoisk. W tym miejscu powstanie teraz parking samochodowy. – Nam się takie rozwiązanie bardzo podoba. Trochę znamy mieszkańców osiedla i wiemy, że tego potrzebują. Przyjadą na zakupy, zaparkują spokojnie auto. Będzie inaczej, będzie lepiej – opowiada Teresa Budna.
![]()
Wszystkie prace zostaną wprowadzane stopniowo. Na razie teren zostanie wyrównany, docelowo zostanie wyłożony kostką. Na efekty kierowcom nie przyjdzie długo czekać – Prace postępują bardzo szybko. Dla posiadaczy samochodów teren zostanie udostępniony już na dniach – mówi Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta miasta Lubina.
Najważniejsza zmiana to oczywiście nowe pawilony. Deptak zyskał inny wygląd, sprzedawcy właśnie rozkładają się ze swoim towarem, są bliżej klientów. To duże, przestronne przestrzenie, które zapewnią miejsce każdemu sprzedawcy. – Pawilony to wkład własny, teren został wydzierżawiony przez miasto. Wcześniej to deszcz czy śnieg, a my prowadziliśmy sprzedaż bez dachu nad głową. Teraz jest zupełnie inaczej, już wiemy, że nasi klienci są zadowoleni – zgodnie opowiadają sprzedawcy.
Targowisko zmienia się z dnia na dzień. Miasto wydzierżawiło deptak targowiska na trzy lata, ale zarówno sprzedawcy jak i mieszkańcy twierdzą, że mogą spać spokojnie. – Naszym zdaniem to tylko formalność, jesteśmy przekonani, że w nowym kształcie już tutaj spokojnie zostaniemy. W końcu to tak naprawdę spory kawałek naszego chleba, z którym jesteśmy związani i finansowo i sentymentalnie – mówi Teresa Budna. – W razie czego, będziemy zabiegać o swoje. Bo jak widać po prostu warto – dodaje.
Materiał filmowy: https://youtu.be/MTvSlhH0Nxo





