Wykorzystywała inwalidów, stanie przed sądem

19

Nie płaciła podatków, ani składek ZUS za swoich pracowników, a podwładnych poniżała i nie wypłacała im pensji na czas. Co więcej, doprowadziła firmę do bankructwa – sąd zajmie się 56-letnią Danutą S., prezes Spółdzielni Inwalidów Legspin. Poszkodowanych jest aż 196 osób niepełnosprawnych, w tym także mieszkańcy Lubina.

Legnicka prokuratura właśnie zakończyła śledztwo w tej sprawie. Oskarżoną jest prezeska firmy, która uporczywie naruszała prawa pracownicze zatrudnionej w spółdzielni inwalidów, w terminie nie ogłosiła upadłości firmy, przez co jeszcze bardziej ją zadłużyła oraz naruszyła przepisy ustaw o rachunkowości oraz prawa spółdzielczego.

56-latka została szefową Legspin w 2010 roku. Firma zajmowała się wtedy produkcją obuwia dla dwóch zagranicznych kontrahentów. Już wtedy produkcja była nierentowna, spółdzielnia zalegała z opłacaniem składek ZUS oraz podatków, a pracownicy nie otrzymywali wypłat na czas. Firmie potrzebny był natychmiastowy plan naprawczy.

Mimo to nowa pani prezes, zamiast oszczędzać, wydawała. – Podjęła samodzielnie szereg niekorzystnych i nieracjonalnych decyzji gospodarczych prowadzących do lawinowego zadłużenia się spółdzielni – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Wśród nich można wymienić wydawanie pieniędzy na remont jednego z budynków w Lubinie, którego spółdzielnia nie była właścicielem. Remont wykonywała firma syna Danuty S. – Nadto działania Danuty S. polegały głównie na tworzeniu fundacji, ośrodka zdrowia, internatu i akademiku dla uczniów oraz akademii przedsiębiorczości dla niepełnosprawnych, a zatem inwestycji z natury nie generujących dochodów, lecz wymagających znacznych nakładów. Z tego powodu już grudniu 2012 r. spółdzielnia miała ponad 1,5 mln zadłużeniem wobec ZUS z tytułu nie opłacania składek pracowniczych. To spowodowało, że PFRON musiał wstrzymać wypłatę dofinansowania – tłumaczy prokurator Łukasiewicz.

W 2013 roku legnicki sąd skazał Danutę S. za niepłacenie podatków, a tamtejsza skarbówka wystąpiła do sądu o ogłoszenie upadłości spółdzielni. Zadłużenie było jednak tak duże, że nie wystarczało nawet na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego, dlatego postępowanie umorzono. Wówczas spółdzielnia ogłosiła likwidację, ale tylko chwilowo. W 2014 roku Danuta S. znów rozpoczęła działalność i pogłębiała gigantyczne już zadłużenie.

Śledczy, którzy badali sprawę uznali, że upadłość powinna być ogłoszona najpóźniej w 2013 roku. Ale zadłużenie firmy to nie wszystkie przewinienia prezeski. – Przez ponad cztery lata uporczywie i złośliwie naruszała prawa pracowników, ponieważ nie wypłaciła bądź nieterminowo wypłacała należności z tytułu wynagrodzeń oraz nie odprowadzała należnych składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Część z pracowników do tej pory nie otrzymała pensji, czasem w kwotach po kilka tys. zł – podkreśla prokurator Łukasiewicz.

Co więcej, świadkowie zeznali, że kobieta poniżała pracowników, odnosiła się do nich lekceważąco, z brakiem poszanowania dla ich godności, wprowadzała atmosferę strachu i bezwzględnego podporządkowania. W tym roku kilkunastu pracowników zwolniła bezpodstawnie w trybie dyscyplinarnym, choć osoby te same wcześniej złożyły wypowiedzenia umów o pracę.

Danuta S. nie przyznała się do winy. Grozi jej do dwóch lat więzienia.


POWIĄZANE ARTYKUŁY