32-letni górnik prawdopodobnie wychylił się z kabiny maszyny, w której pracował, i dlatego zginął. Wyższy Urząd Górniczy opublikował pierwsze wnioski na temat wypadku, do którego doszło w ostatnią środę w Zakładach Górniczych Rudna.
„W czasie manewrowania ładowarką operator, po otwarciu drzwi, prawdopodobnie wychylił się na zewnątrz maszyny, nastąpił niekontrolowany skręt ładowarki, który spowodował przyciśnięcie głowy operatora do daszku maszyny” – można przeczytać w informacji zamieszczonej na stronie WUG.
Do tragicznego zdarzenia doszło podczas załadunku urobku na wozy odstawcze. Dlaczego w trakcie manewrowania maszyną operator doznał śmiertelnych obrażeń? Ma to ustalić Okręgowy Urząd Górniczy we Wrocławiu i pracownicy WUG. Przeprowadzono już wizję lokalną.
Przypomnijmy, że do wypadku, w którym zginął 32-letni górnik, mieszkaniec Głogowa, doszło 19 czerwca po godzinie 3 na oddziale G-23, na poziomie 1100 m.
To już dziesiąty śmiertelny wypadek w polskim górnictwie w tym roku. W 2012 r. w polskich kopalniach zginęło 28 osób.





