W lutym pracownicy KGHM mają wybrać swojego przedstawiciela do zarządu spółki. A przynajmniej takie były plany. Na razie nie udało się nawet powołać komisji wyborczej.
– Organizacje związkowe powinny zgłosić trzech wspólnie uzgodnionych przedstawicieli do komisji. Nie uzgodnili jednak wspólnych kandydatów – informuje Dariusz Wyborski, dyrektor departamentu komunikacji KGHM.
Jak mówi, została już o tym powiadomiona rada nadzorcza miedziowej spółki. I to ona podejmie decyzję, co dalej. Najbliższe posiedzenie zaplanowano na początek lutego.
ZZPPM z niecierpliwością czeka na wybory. To zresztą ten związek złożył wniosek o umożliwienie załodze wyboru swojego przedstawiciela w zarządzie. Lider ZZPPM Ryszard Zbrzyzny zapewnia, że mają już wytypowanego swojego kandydata do zarządu, ale na razie nie chce zdradzać jego nazwiska. – Dopóki nie będzie wszystkich uzgodnień, nie powiemy, kto jest naszym kandydatem – mówi Zbrzyzny.
Górnicza Solidarność jest natomiast sceptycznie nastawiona do tych wyborów. – Od samego początku, mówimy to samo. Uważamy, że jest to jedynie fanaberia, która nie jest korzystna dla pracowników KGHM – wyjaśnia Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności. – Nie byłby to bowiem członek niezależny. To złudna ustawowa kompetencja, w związku z tym nic by nie znaczył. Podlegałby prezesowi, który mógłby go na przykład wyznaczyć jako członka zarządu do kontaktu ze związkami zawodowymi. Musiałby przekazywać niekorzystne dla pracowników ustalenia zarządu. Wtedy pracownicy mogliby mieć uzasadnione pretensje, po co go wybierali, skoro nie ma na nic wpływu – wyjaśnia Józef Czyczerski.
O wyborach członka zarządu przez górników pisaliśmy wcześniej tutaj: www.lubin.pl/aktualnosci,22868,gornicy_beda_mieli_swojego_prezesa_.html





