– Minęły już prawie dwa miesiące od eurowyborów, a ja wciąż muszę patrzeć na te same twarze, które zachęcają mnie do głosowania. Przecież jest 30 dni na usunięcie tego. Dlaczego wciąż wiszą reklamy wyborcze? – pyta lubinianin, który do nas zadzwonił. Rzeczywiście komitety wyborcze mają miesiąc na usunięcie materiałów promocyjnych. Jednak z płatnymi billboardami sprawa wcale nie jest taka prosta. Wątpliwości miała nawet dyrektor legnickiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
Jeśli pełnomocnik komitetu wyborczego nie usunie w ciągu miesiąca plakatów i innych materiałów promocyjnych, zrobi to za niego prezydent miasta lub, jeśli sprawa dotyczy gminy, burmistrz albo wójt. A zapłaci za to pełnomocnik komitetu. Może również zostać ukarany grzywną.
Te przepisy obejmują na pewno miejsca publiczne wyznaczone przez władze samorządów, gdzie plakaty umieszczane są bezpłatnie. W przypadku billboardów, ponieważ zarządzają nimi prywatne firmy, pojawiają się wątpliwości. Miała je również dyrektor Małgorzata Zając z Krajowego Biura Wyborczego Delegatura w Legnicy. Skonsultowała się więc z komisarzem wyborczym.
– Artykuł 110 paragraf 6 Kodeksu wyborczego mówi, że „plakaty i hasła wyborcze oraz urządzenia ogłoszeniowe ustawione w celu prowadzenia agitacji wyborczej pełnomocnicy wyborczy obowiązani są usunąć w terminie 30 dni po dniu wyborów”. Według komisarza wyborczego, nie ma różnicy czy chodzi o plakat czy prywatny billboard. Takie materiały mają zostać usunięte w ciągu miesiąca – mówi dyrektor Małgorzata Zając. – W najbliższym czasie wystąpię do prezydenta Lubina o sprawdzenie miasta i zwrócenie się do pełnomocników komitetów wyborczych, aby usunęli materiały promujące kandydatów – dodaje.
Jeśli chodzi o ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego plakaty wyborcze powinny zostać usunięte z ulic naszych miast do 24 czerwca. Jednak często właściciele billboardów nie zaklejają ich, dopóki nie otrzymają nowego zlecenia na to miejsce, bo im się to po prostu nie opłaca.





