![]()
W środowisku sportów walki, jest znany jako Kruszon. Maciej Kruszewski, bo o nim mowa, spełnił jedno ze swoich marzeń. Wziął udział w Mistrzostwach Europy NAGA w Paryżu i wrócił do rodzinnego Lubina z brązowym medalem.
Na mistrzostwach pojawił się Ricardo Cavalcanti, mistrz z Ameryki, którego obecność w Paryżu była dla Macieja bardzo motywująca. – Wcześniej byłem u mistrza na seminarium. W Paryżu Ricardo Cavalcanti bardzo mi kibicował – wspomina Kruszon.
Pierwsza walka jaką stoczył lubiński wojownik, odbyła się bez kimon (submission fighting). – Tę walkę wygrałem na punkty. Drugą niestety już przegrałem. Powiem szczerze, że za długo czekałem, za długo zwlekałem z akcją. Niestety zawodnik poddał mnie przed czasem – mówi Maciej Kruszewski. Młody zawodnik wystąpił także w drugiej kategorii, w kimonie. – Już pierwsza walka w tej kategorii należała do mnie. Drugi pojedynek miałem z zawodnikiem, z którym przegrałem bez kimon. Poradziłem sobie z nim tym razem. Trzeci pojedynek przegrałem z dość dobrym zawodnikiem judo. Miał dość dobry chwyt w kimonach. Czwarta walka o brązowy medal, należała już do mnie i wywalczyłem krążek – puentuje Kruszon.
Medal na tegorocznych mistrzostwach Europy jest jednym z najważniejszych trofeów młodego wojownika z Lubina. To ogromny krok do przodu w jego karierze i na pewno kolejny motor napędowy do jeszcze cięższej pracy. – To mój brąz i nikomu go nie oddam. Chciałbym na pewno podziękować moim sponsorom, dzięki którym między innymi mogłem pojechać do Paryża. Wróciłem z tarczą i to jest najważniejsze – przyznaje lubinianin.
Niebawem Maciej wystąpi podczas gali sztuk walki we Wrześni. – Skupiam się głównie na tej walce. Znam swojego przeciwnika i wiem, że będzie to ostra walka – komentuje lubiński wojownik.




