Wielkie święto szczypiorniaka w Lubinie

132

To będzie wieczór, o którym w Lubinie będzie się mówić jeszcze długo. W hali RCS dojdzie do starcia reprezentacji Polski z najbardziej utytułowaną drużyną w historii kobiecej piłki ręcznej – Norwegią. Na parkiecie zobaczymy mistrzynie Polski z KGHM MKS Zagłębie Lubin w biało-czerwonych barwach, a trybuny wypełnią się do ostatniego miejsca. Wielkie święto szczypiorniaka staje się faktem.

Reprezentacja Norwegii nie bez powodu nazywana jest światowym „Dream Teamem”. Dziesięć tytułów mistrzyń Europy, pięć mistrzostw świata i trzy złote medale olimpijskie – żadna inna drużyna nie może pochwalić się tak imponującą kolekcją trofeów. Multimedalistki od lat wyznaczają standardy w kobiecej piłce ręcznej, a ich dynamiczny, fizyczny styl gry budzi respekt na całym świecie. 

Polki, które mają już za sobą oficjalny trening w hali RCS, jednak nie zamierzają tylko podziwiać rywalek.

– To wielkie święto piłki ręcznej. Mistrzynie olimpijskie przyjechały do Lubina, są już na miejscu, trenują, a my będziemy z nimi rywalizować – podkreśla drugi trener reprezentacji Adrian Struzik. Szkoleniowiec zaznacza, że przygotowania przebiegają zgodnie z planem, a pełna hala ma być dodatkowym impulsem. – Wiemy, że będzie komplet publiczności. To daje nam jeszcze większy power i wiarę w to, co robimy.

Adrian Struzik

Jak zagrać z tak potężnym rywalem? – Trzeba przeciwdziałać ich sile fizycznej, nie bać się kontaktu, grać bardzo blisko siebie. Musimy szybko biegać do kontry i równie szybko wracać do obrony – wylicza Struzik. I dodaje, że takie mecze to „papierek lakmusowy”, który pokazuje, w jakim miejscu jest drużyna.

Dla kibiców w Lubinie to wydarzenie ma jeszcze jeden, wyjątkowy wymiar. W składzie reprezentacji Polski są dwie mistrzynie kraju z KGHM MKS Zagłębie Lubin – bramkarka Barbara Zima oraz skrzydłowa Natalia Janas. Dla Zimy występ w hali RCS w narodowych barwach to coś szczególnego.

– Bardzo się cieszę, że gramy przy własnej publiczności. Wszystkie miejsca zostały wykupione, atmosfera będzie niesamowita i mam nadzieję, że to nas poniesie – mówi zawodniczka. Choć rywal jest piekielnie mocny, nie brakuje wiary.

– Zrobimy wszystko, żeby się przeciwstawić. Będziemy miały swoje cele do zrealizowania i mam nadzieję, że to wszystko nam wyjdzie. Trzymam też mocno kciuki za nasze debiutantki – dodaje.

Do Lubina z sentymentem wraca także Daria Michalak, która przed laty świętowała tu sukcesy, a dziś występuje w rumuńskim HC Dunărea Brăila.

– Jestem niesamowicie podekscytowana, że kadra gra akurat w Lubinie. Fajnie tu wracać, mam niesamowite wspomnienia, czuję się tu jak w domu – przyznaje z uśmiechem. Norwegię nazywa wprost: najbardziej utytułowaną drużyną ostatnich lat. – Ale my podchodzimy do tego meczu jak do każdego innego, z zamiarem wygrania. Chcemy pokazać swój najlepszy handball. Szybkość to jeden z moich atutów, ale przede wszystkim decydować będzie nasza obrona. Jak będzie szczelna, to i kontry będą łatwiejsze.

Daria Michalak

Czwartkowy mecz to nie tylko sportowa konfrontacja z gigantem, ale także wielkie święto dla miasta i regionu. W jednej hali spotkają się mistrzynie świata i mistrzynie Polski, doświadczenie i młodość, światowy top i ambitna reprezentacja budująca swoją pozycję. Lubin znów stanie się areną wydarzenia najwyższej rangi, a kibice będą świadkami starcia, które może pokazać, jak blisko elity są biało-czerwone.

Początek meczu o godz. 18.

Fot. Tomasz Folta


POWIĄZANE ARTYKUŁY