Wiedzą, jak uratować ludzkie życie

696

Jak opatrzyć ranę kłutą po nożu, rękę po wypadku na rowerze czy udzielić pomocy osobie, która się topiła – z takimi między innymi zadaniami musieli się dzisiaj zmierzyć uczniowie szkół średnich z powiatu lubińskiego podczas olimpiady pomocy przedmedycznej. Sprawdzili w ten sposób wiedzę, jaką zdobyli na szkoleniu z udzielania pierwszej pomocy.

Każdego roku – już od ośmiu lat – powiat lubiński realizuje program edukacyjny „Uczmy się ratować życie – pierwsza pomoc przedmedyczna”. W jego ramach uczy 15- i 16-latków udzielania pierwszej pomocy.

– Zawsze celujemy w pierwszy rocznik szkół ponadpodstawowych i nieważne, czy organem prowadzącym jest powiat, czy są to szkoły niepubliczne – wszystkie szkoły są zachęcane przez nas, żeby te umiejętności zdobywać – mówi starosta lubiński Paweł Kleszcz. – Idea jest najprostsza na świecie: przekazać wiedzę, po to, żeby uczniowie zdobyli umiejętności, które pozwolą im – oby nie, ale jeśli wystąpiłaby taka sytuacja – uratować ludzkie życie – dodaje.

W tym roku w szkoleniu wzięło udział 700 osób z dziewięciu szkół: I, II i salezjańskiego liceum, zespołów szkół nr 1, 2, MCKK i Centrum Kształcenia Rolniczego w Rudnej, a także Dolnośląskiego Zespołu Szkół w Lubinie i Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Szklarach Górnych.

W sumie przez osiem lat powiat przeszkolił z udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej już prawie 6 tys. uczniów.

– Przez te lata wydaliśmy ponad 230 tys. zł na ten program i są to bardzo dobrze zainwestowane pieniądze, mające służyć temu, żeby każdy z nas czuł się bezpieczniej. Kiedy wiemy, jak zareagować, jak udzielić pomocy, zawsze możemy to zrobić. Takie sytuacje miały miejsce, mają i będą miały, dlatego ta umiejętność jest kluczowa. Obyśmy jednak nie musieli korzystać ze zdobytych przez nich umiejętności – przyznaje starosta lubiński.

Na zakończenie każdej edycji programu odbywa się olimpiada, podczas której młodzi mogą sprawdzić zdobyte na szkoleniu umiejętności i wiedzę. Nie inaczej było i w tym roku.

Na zawodników czekało kilka wyzwań, które mogą ich spotkać także w codziennym życiu. Wśród nich znalazły się: uraz kończyny, podtopienie, rana kłuta od noża czy zatrzymanie akcji serca. Uczniowie musieli przeprowadzić rozmowę z dyspozytorem, a także, co równie ważne, zadbać o własne bezpieczeństwo.

– Najtrudniejsze było opatrzenie rany kłutej, a reszta na spokojnie – mówi Anton Erkens z drużyny reprezentującej Zespół Szkół nr 1, przyznając, że to czego on i koledzy dowiedzieli się podczas szkolenia, to cenna wiedza. – Nie szkodzi nam to a może pomóc w życiu – dodaje.

W tym roku z zadaniami najlepiej poradziła sobie drużyna z I Liceum Ogólnokształcącego z Lubina i to ona wygrała tegoroczną olimpiadę. Drugie miejsce zajęli przedstawiciele II Liceum Ogólnokształcącego, a trzecie – Salezjańskiego Liceum Ogólnokształcącego.

Każda z drużyn otrzymała nagrody ufundowane przez powiat. Dla zwycięzców był to profesjonalny fantom do szkolenia z udzielania pierwszej pomocy.

– W zeszłym roku też miałam przyjemność sędziowania na takiej olimpiadzie i rzeczywiście wiedza uczniów z niektórych szkół była niesamowicie duża – mówi Agnieszka Witkowska, ratowniczka medyczna.

– Prowadzimy szkolenia z zakresu pierwszej pomocy w klasach pierwszych szkół średnich na terenie Lubina i widać, że ci uczniowie w porównaniu do lat poprzednich mają większe zainteresowanie i większe umiejętności. Bardzo chętnie i aktywnie uczestniczą w szkoleniach. Zadają pytania, bo zawsze pojawiają się wątpliwości, czy udzielenie pierwszej pomocy nie zaszkodzi poszkodowanemu i czy oni nie będą ponosili konsekwencji różnych rzeczy, które mogą podczas jej udzielania się zdarzyć. Staramy się tłumaczyć każdemu, czy to dzieciakom czy starszym, że trzeba udzielać pierwszej pomocy, że to jest bardzo ważne, że ta wiedza jest przydatna, bo wypadków jest wiele, zdarzają się różne sytuacje. Oczywiście nie życzymy nikomu, żeby znalazł się w sytuacji, kiedy ktoś tej pomocy potrzebuje, ale uważam, że wiedza z zakresu pierwszej pomocy, praktyki, które mogą z nami odbyć, później dają im pewność w trakcie udzielania pomocy, bo wiedzą, co mają robić. Wiadomo, że dochodzi stres i adrenalina, ale jednak pewne rzeczy zostają w głowie. Wiedzą, że w przypadku zatrzymania krążenia pierwsze 4 minuty są kluczowe dla przeżycia tego pacjenta. My jako ratownicy medyczni życzylibyśmy sobie, żeby każdy podchodził i udzielał pierwszej pomocy. Staramy się tłumaczyć, że są numery alarmowe, pod którymi siedzą osoby z wykształceniem medycznym, które im pomogą. Tylko, żeby udzielali pomocy – podkreśla ratowniczka.

Fot. BM


POWIĄZANE ARTYKUŁY