Wynieśli tony ubrań, starych mebli i sprzętów. I okazało się, że zrobiło się całkiem przytulne mieszkanko. Trzeba je jeszcze tylko odmalować i pani Zuzia będzie mogła żyć w godziwych warunkach – wolontariusze, którzy pomagają samotnej kobiecie ze Szklar Górnych proszą naszych Czytelników o grunt i farbę do pomalowania ścian oraz pralkę do prania. I kilka innych sprzętów.
Historia 76-latki poruszyła serca wielu lubinian. – Nie spodziewałyśmy się aż takiego odzewu. Telefon Ewy nie milknie, jest wręcz gorący. Dlatego w imieniu swoim, jak i pani Zuzi, chcemy bardzo podziękować wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasz apel – podkreśla Paulina Piórkowska z Fundacji „Podaj Łapę”, która wraz ze znajomymi zaangażowała się w pomoc.
Dzięki temu udało się zgromadzić dużo rzeczy, których kobieta potrzebuje. – Mamy garnki, talerze, sztućce, kołdry, pościel, meble i ubrania– wylicza wolontariuszka. – Ale wielu rzeczy jeszcze potrzebujemy. Ludzie bardzo dużo już nam pomogli, dlatego liczymy, że uda się zgromadzić też resztę – dodaje.
– Nie zbieramy pieniędzy, ale jeśli ktoś ma ochotę to może kupić worek węgla czy drewno. Potrzebujemy też: wieszaka na ubrania, szafki na buty i pod telewizor, chlebaka, czajnika, patelni, szafki do łazienki z lusterem, przedłużaczy i kontaktów, żyrandol, uszczelki do okien, farbę olejną do futryn, dywanu bądź wykładziny, bo podłoga u pani Zuzia to goły beton oraz deski klozetowej – wylicza wolontariuszka. – My podjedziemy i wszystko zabierzemy – zapewnia.
Nim dary trafią do kobiety, wcześniej trzeba jednak doprowadzić mieszkanie do ładu. – Dzięki pani wójt i pani sołtys dostaliśmy dwa kontenery. Mogliśmy tam wyrzucić wszystkie śmieci, które od lat gromadziła pani Zuzia. Było tego ze dwie tony. Kiedy to wynieśliśmy, okazało się, że mieszkanie jest w całkiem dobrym stanie. Przede wszystkim w końcu jest w nim powietrze, którym można swobodnie oddychać – opowiada wolontariuszka.
Początkowo pani Zuznanna miała obawy. Bała się, że wolontariusze wyrzucą wszystkie jej rzeczy, a potem zostawią ją samą. – Ale w końcu nam zaufała. Pozwoliła wyrzucić niemal wszystko. W kuchni został tylko piec i zlewozmywak, a w pokoju łóżko i telewizor. Nim na nowo urządzimy mieszkanie, musimy je pomalować. I potrzebujemy farby. Stąd nasz apel: jeśli ktoś mógłby nam pomóc, będziemy bardzo wdzięczni. Pani Zuzia potrzebuje też pralki. Mamy wiele nowych ubrań, ale trzeba będzie je gdzieś uprać. Do tej pory było tak, że chodziła w ubraniach dopóki się nie podarły. Potem je wyrzucała i zakładała kolejne. Nie chcemy dopuścić do takiej sytuacji, że nasza praca pójdzie na marne – podkreśla Paulina Piórkowska.
Co więcej, wolontariusze tak bardzo zaangażowali się w pomoc, że chęcią działania zarazili samą 76-latkę. – Kiedy nas nie ma, sama też myje i sprząta. Krótki przykład. Pod stertą ubrań znaleźliśmy garnki. Całkiem porządne, ale bardzo zabrudzone. Chcieliśmy je wyrzucić, ale pani Zuzia uparła się, że je wyczyści, bo to prezent. I kiedy znów ją odwiedziliśmy, okazało się, że tak je wyszorowała, że wyglądają jak nowe – opowiada dziewczyna.
I dodaje, że kiedy widzą wzruszenie i wdzięczność na twarzy samotnej kobiety, wiedzą, że to co robią, ma sens. – Kiedy pani Zuzia dowiedziała się, że po latach znów będzie miała ciepłą wodę, powiedziała nam, że w wannie przeleży chyba z trzy godziny. I że teraz to już będzie żyła jak księżniczka. W końcu w godziwych warunkach – dodaje wzruszona.
Kiedy opisaliśmy historię tej kobiety, nasi Czytelnicy pytali przede wszystkim, jak to się stało, że żyje w tak nędznych warunkach. – Nas też to zastanawiało. Pani Zuzia pokazała nam swoje stare zdjęcia i okazało się, że była kiedyś bardzo elegancką i zadbaną kobietą. Ale po śmierci męża, wszystko się zmieniło. Mieszkali w popegeerowskim mieszkaniu, bo jej mąż wcześniej tam pracował. Ale kiedy zmarł, wyrzucono ją na bruk. I tak trafiła do Szklar. Tutaj znalazła kąt tuż przy magazynach i stajniach – opowiada.
Wolontariusze szacują, że w ciągu trzech tygodni powinni skończyć z malowaniem i porządkami. Każdy, kto chciałby jeszcze pomóc, może skontaktować się z dobrą duszą fundacji – Ewą Chmielewską, dzwoniąc pod numer 668 180 959. Ona będzie najlepiej wiedziała, czego w tej chwili pani Zuzia potrzebuje najpilniej.
W załączniku publikujemy zdjęcia mieszkania 76-latki, które zrobili wolontariusze. Na początku, kiedy zaczynali swoją pracę i po kilku dniach, gdy większość śmieci udało się już wynieść.
Więcej o historii kobiety: www.lubin.pl/aktualnosci,27408,pomozmy_szybko_tej_kobiecie_.html





