Uwierzył oszustom i stracił 40 tys. zł

272

Kolejny mieszkaniec naszego powiatu padł ofiarą oszustów i stracił 40 tysięcy złotych. Uwierzył, że dzwoni do niego pracownik banku. – Apelujemy o ostrożność w kontaktach telefonicznych z osobami podającymi się za pracowników banku czy innych instytucji, zwłaszcza, gdy każe natychmiast wypłacać pieniądze lub przelać je na konto techniczne – to klasyczny sposób działania zorganizowanych grup przestępczych – przypomina podkomisarz Sylwia Serafin, oficer prasowy KPP Lubin.

Schemat działania przestępców wykorzystujących metodę „na pracownika banku” jest zwykle bardzo podobny.

– Oszuści podają się za pracowników banku, dzwonią do swojej ofiary i opowiadają wymyśloną historię o zagrożonych pieniądzach na koncie albo też o tym, że ktoś złożył w jej imieniu wniosek o kredyt. Warunkiem uratowania zagrożonych pieniędzy jest przelanie ich na podane konto lub logowanie do konta swojego banku poprzez przesłane przez przestępców linki czy też generowanie kodów zatwierdzających wypłaty. Niestety ta przebiegła manipulacja oraz gra prowadzona przez przestępców bywa skuteczna, dlatego zdarza się, że nieraz osoby poddane takiemu oszustwu tracą w ten sposób oszczędności całego życia lub nawet nieświadome zagrożenia zaciągają w banku kredyty – wyjaśnia.

W ostatnim czasie do policjantów zgłosił się mieszkaniec miasta informując, iż zadzwonił do niego mężczyzna, mówiący ze wschodnim akcentem, który przedstawił się jako pracownik banku.

– Powiedział, że dane osobowe zgłaszającego zostały rzekomo wykradzione, a pracownicy banku mogą być powiązani z tym procederem. Aby zweryfikować, który pracownik jest w to zamieszany, polecił pokrzywdzonemu pójść do banku, wziąć pożyczkę w kwocie 40 tysięcy złotych, a następnie wpłacić te pieniądze we wpłatomacie na fundusz rezerwowy banku – wyjaśnia podkom. Serafin.

Mężczyzna zastosował się do poleceń rozmówcy i udał się do placówki bankowej, gdzie zaciągnął pożyczkę. Podczas rozmowy z pracownikiem banku nie poinformował o prawdziwym celu zaciągnięcia zobowiązania, ponieważ oszust wcześniej zabronił mu rozmawiać o sprawie z kimkolwiek, sugerując, że pracownicy banku mogą być zamieszani w wyciek danych.

– Po wypłacie pieniędzy 47-latek udał się do wpłatomatu. Wtedy skontaktowała się z nim kobieta, podająca się za pracownicę banku, która przekazywała kody BLIK oraz kwoty, jakie miał wpłacać. Mężczyzna wykonał łącznie 11 transakcji, przekazując w ten sposób oszustom 40 tysięcy złotych. Po dokonaniu wszystkich wpłat kobieta poinformowała pokrzywdzonego, że pożyczka zostanie anulowana, a na jego adres e-mail wyśle wiadomość – dodaje podkom. Serafin.

Taka wiadomość oczywiście nie dotarła, a gdy 47-latek próbował skontaktować się z osobami, które do niego dzwoniły, numery telefonów były już nieaktywne. Po telefonie do swojego banku, zorientował się, że został oszukany.

Zgłoszenia od osób oszukanych w internecie i przez telefon to już niestety codzienność policjantów w całym kraju, dlatego też mundurowi podejmują różne działania prewencyjne, aby zapobiec tego typu oszustwom. Nic jednak nie zastąpi naszej czujności i ostrożności w kontaktach z osobami po drugiej stronie słuchawki, nawet jeśli podają się za pracowników banków. Pamiętajmy też, że oszczędności zgromadzone na naszym koncie są chronione przez bankowe systemy bezpieczeństwa przed dostępem osób nieuprawnionych, a pracownicy banków nigdy nie żądają od nas pomocy w namierzaniu oszustów! Tak właśnie działają przestępcy.

Nigdy nie przelewajmy pieniędzy na podane konta, ani nie korzystajmy z przesłanych internetowo linków, nie przesyłajmy i nie zatwierdzajmy kodów blik. Jeśli ktoś informuje nas o tym, że na nasze pieniądze czyhają przestępcy, zakończmy rozmowę i sami zadzwońmy do naszego banku. Nigdy nie działajmy w pośpiechu i zastanówmy się, zanim przelejemy pieniądze na jakiekolwiek nieznane nam konto.


POWIĄZANE ARTYKUŁY