Rudna to mała gmina. Wszyscy się tam znają. Kiedy więc Jana i Teresę Janiszewskich poproszono, by na ich posesji można było zawiesić banner Adeli Szklarz, kandydującej na wójta, zgodzili się bez problemu. – Tym bardziej, że jej mąż, który jest lekarzem, wiele razy nam pomógł, kiedy chorowaliśmy. Więc dlaczego teraz my mieliśmy nie pomóc – opowiada pani Teresa. Małżeństwo nie spodziewało się jednak, że tym gestem, ściągnie na siebie gniew wójta Władysława Bigusa. Tak uważają, choć sam wójt jest innego zdania.
Bannery i plakaty wyborcze wiszą teraz w całym powiecie. Szczególnie widać to w gminach. Na ogrodzeniu co drugiego domu można znaleźć uśmiechnięte twarze kandydatów na wójta czy radnego. I nikt nie widzi w tym problemu – to taki nowy trend wyborczy. Ale nie w Rudnej.
– Nasz wójt rządzi tu już ponad 20 lat. I zawsze na niego głosowaliśmy. To nasz sąsiad, szanujemy go jako człowieka – opowiada Teresa Janiszewska z Rudej. – Ale to mała gmina. Tu każdy się zna. Teraz na wójta kandyduje też Adela Szklarz, żona pana doktora. A pan doktor wiele nam pomógł. Leczył mojego teścia, potem męża. Kiedy więc zapytano nas czy na naszej posesji można wywiesić reklamę pani Szklarz, nie mieliśmy nic przeciwko – opowiada kobieta.
![]()
Ale wygląda na to, że wójt miał. – Ten banner zawieszono w Brodowie, gdzie do śmierci mieszkał teść. Teraz dom stoi niezamieszkany – zaznacza kobieta. – Kilka dni po tym, jak pojawiła się reklama, dostaliśmy pismo z Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, który przecież podlega gminie. Poinformowano nas, że do końca roku gmina zlikwiduje przepompownię ścieków przy wspomnianej posesji, bo dla gminy generuje ona niepotrzebne koszty – dodaje zdenerwowana.
– To oczywiste, że to kara za wywieszenie tej reklamy – mówi wprost Jan Janiszewski. – Teraz ten dom straci na wartości, bo stoi na górce i bez tej przepompowni sieci będą niewydolne. Czujemy się jak ludzie drugiej kategorii – zrobiliśmy coś, co nie spodobało się panu wójtowi i od razu ponosimy karę – dodaje.
Wójt Władysław Bigus zastrzega, że ta sprawa absolutnie nie ma nic wspólnego z wyborami. – ten budynek w Zakładzie Gospodarki Komunalnej figuruje jako niezamieszkały. Pani dyrektor zakładu zwróciła się więc do mnie, aby odłączyć przepompownię od zasilania. Uważam, że to dobra decyzja, bo po co płacić za prąd, jeśli ta przepompownia nie jest używana – tłumaczy. – Dobry gospodarz powinien tak właśnie zrobić – dodaje.
![]()
Jednocześnie wójt zaznacza, że kiedy tylko budynek będzie zamieszkany – praca przepompowni będzie wznowiona. – Absolutnie nie łączę tej sprawy z wyborami. Na swojej prywatnej posesji każdy może wywiesić co mu się podoba – dodaje.
Ale Jan i Teresa Janiszewscy w takie tłumaczenia nie wierzą. – Taki nagły zbieg okoliczności? – pytają retorycznie. – Nie chcemy uderzać w wizerunek wójta. Jest nam zwyczajnie przykro. Od wielu lat głosowaliśmy na Władysława Bigusa, to nasz sąsiad, zawsze go popieraliśmy. To, że wywieszono u nas banner pani Szklarz jeszcze o niczym nie świadczy. Nie zdecydowaliśmy na kogo w niedzielę oddamy swój głos. Ale takie zachowanie władzy pokazuje, że 20 lat rządów pana wójta to już za długo. Tak się przyzwyczaił do pracy w urzędzie, że nie bierze pod uwagę, że mieszkańcy mogą wybrać teraz kogoś innego – zauważa.





