Tu trafiają rzeczy zgubione/znalezione

2149

Trafiają tu między innymi telefony komórkowe czy rowery znalezione na ulicach miasta, w budynkach publicznych czy autobusach – niewielu mieszkańców wie, że w Starostwie Powiatowym w Lubinie funkcjonuje Biuro Rzeczy Znalezionych. Na jego półkach znajdziemy też bardzo dziwne znaleziska.

Zdjęcie ilustracyjne/fot. Pixabay

To biuro działa na podstawie Ustawy o rzeczach znalezionych i Kodeksu cywilnego. Podobne znajdziemy w każdym starostwie w Polsce. Jest jedna główna zasada, przyjmuje tylko znalezione rzeczy o wartości powyżej 100 zł. Okazuje się, że mieszkańcy Lubina, zapewne podobnie jak innych rejonów Polski i świata, najczęściej gubią telefony komórkowe i klucze – zarówno do samochodów, jak i domów. Do Biura Rzeczy Znalezionych w Lubinie równie często trafiają rowery. Ale na jego półkach na swojego właściciela czekają też między innymi… kosiarka do trawy, wiatrówka, pistolet elektryczny czy walizka z ubraniami.

Można tu też przynieść znalezione pieniądze, ale to zdarza się bardzo rzadko. Starostwo wpłaca wtedy gotówkę do banku w depozyt. Właściciel takiej zguby nie ma jednak łatwo, bo musi udowodnić, że pieniądze należą do niego. Własność trzeba też udowodnić, jeśli chodzi o pozostałe przechowywane tu rzeczy. 

Zdjęcie ilustracyjne/fot. Pixabay

Zagubione-znalezione przedmioty przynoszą do biura mieszkańcy, ale najczęściej policja. Po jakimś czasie trafia tu też to, co zostaje znalezione w autobusach Lubińskich Przewozów Pasażerskich oraz linii międzymiastowych tutejszego PKS-u. 

– Ludzie zostawiają w autobusach zakupy, czapki, okulary. Ostatnio ktoś zostawił buty – damskie szpilki. Prawdopodobnie jakaś pani zmieniała buty na wygodniejsze i o nich zapomniała – mówi Marcin Borys z PKS Lubin.

Szpilki wciąż czekają na właścicielkę, może jeszcze się zgłosi.

Zdjęcie ilustracyjne/fot. Pixabay

Zdarza się też, że pasażerowie gubią telefony. Ostatnio jedna komórka kilka dni jeździła autobusem, zanim odnalazła ją właścicielka. Aparat wpadł za fotele i był niewidoczny nawet podczas sprzątania. Na szczęście bateria się nie wyładowała i pomogło włączenie namierzania telefonu.

Część zgubionych w autobusach rzeczy wraca do właścicieli. – Można je odebrać u naszego dyspozytora (namiary znajdziemy na stronie internetowej pks.lubin.pl – przyp. red.) – mówi prezes PKS Lubin Kazimierz Ziółkowski, dodając, że wszystkie autobusy są monitorowane i na nagraniach można dostrzec zarówno pasażerów, którzy zostawili swoją własność, jak i złodzieja, który kradnie w autobusie, np. portfel. – Policja często korzysta z naszych kamer w swoich dochodzeniach – mówi.

Zdjęcie ilustracyjne/fot. Pixabay

Bardziej wartościowe rzeczy znalezione w autobusach po pewnym czasie również trafiają do Biura Rzeczy Znalezionych w Starostwie Powiatowym. Mieści się ono w pokoju 114 w budynku przy ul. Kilińskiego. Znaleziska nie zostają tu jednak na zawsze. Jeśli właściciel nie jest znany i się nie zgłosi, po dwóch latach rzecz staje się własnością znalazcy. Musi on jednak odebrać ją w terminie wyznaczonym przez starostę. W praktyce jest jednak tak, że po większość oddanych do Biura Rzeczy Znalezionych przedmiotów nikt się nie zgłasza. Ich właścicielem staje się więc powiat.

– Jeśli rzeczy nie nadają się do dalszego użytku, są utylizowane. Ale na przykład rowery w dobrym stanie czy telefony komórkowe przekazujemy dla podopiecznych rodzinnych domów dziecka z powiatu lubińskiego – mówi Marta Dykas ze Starostwa Powiatowego w Lubinie.

Zasady postępowania z rzeczami znalezionymi określa dokładnie ustawa z 2015 roku, w tym to, jakie znaleźne i kiedy przysługuje znalazcy.

A czy ktoś z Was korzystał kiedyś z Biura Rzeczy Znalezionych?