![]()
Drugiego pojedynku z Treflem Gdańsk, podopieczni Gheorghe Gianni Cretu i Pawła Szabelskiego nie będą dobrze wspominali. Na własnym parkiecie z czterech rozegranych setów, Cuprum wywalczyło tylko jeden.
Pierwszy punkt w meczu zdobył środkowy lubinian, Dmytro Pashytskyy. Ponad dwumetrowy zawodnik znakomicie uderzył piłkę ze środka pola, natomiast Trefl na przyjęciu nie poradził sobie z tą „torpedą”. Dla Trefla pierwszy punkt wywalczył środkowy, Bartosz Gawryszewski. Było po 1. Z czasem gra zaczęła lepiej układać się po stronie gości, którzy wygrali seta 18:25.
W drugiej części meczu, od samego początku tempo gry nadawała ekipa Andrea Anastiasiego. Po dwóch skutecznych potrójnych blokach, Trefl wygrywał 0:2, a po chwili już 0:3. Lubinianie przez całą część spotkania gonili wynik. Dobrze sprawował się przyjmujący Mateusz Mika, a także przy siatce również przyjmujący Sebastian Schwarz i atakujący Murphy Troy. Trefl wygrał 23:25.
Lubinianie obudzili się dopiero w trzeciej części spotkania. Bardzo dobre zawody rozegrał Dmytro Pashytskyy, a zespół motywował kapitan na pozycji środkowego, Łukasz Kadziewicz. Kilka decydujących o późniejszym zwycięstwie punktów zdobył młody przyjmujący Łukasz Łapszyński. Podopieczni Gheorghe Gianni Cretu wygrali tego seta 25:23.
Niestety dla Lubina, zwycięstwo w trzecim secie było jedyne w tym meczu. W czwartej części spotkania, Trefl Gdańsk zagrał bardzo skutecznie przy siatce, a w szczególności w elemencie bloku. Podopieczni Andrea Anastasiego w pewnym momencie wygrywali różnicą siedmiu punktów (10:17). Pomimo zrywu Cuprum, w postaci dobrej zagrywki Łukasza Łapszyńskiego, który notował na swoje konto asy serwisowe, skutecznego ataku ze skrzydła Dmytro Pashytskyy’ego czy Szymona Romacia, gospodarze przegrali 20:25 i cały mecz 1:3.
– To wielkie rozczarowanie dla nas. Nie byliśmy dzisiaj jak drużyna, nie trzymaliśmy się razem. Większość akcji była indywidualnych. Myślę, że to właśnie miało straszny wpływ na przebieg meczu. Źle odebrane piłki i ogólnie twierdzę, że po naszej stronie zaprezentowaliśmy naprawdę złą grę – przyznaje Dmytro Pashytskyy, środkowy Cuprum Lubin.




