32-letni górnik zginął dziś w nocy pod ziemią. Jak informuje departament komunikacji Polskiej Miedzi, na czwartej zmianie doszło do tragicznego wypadku, w wyniku którego zmarł operator samojezdnych maszyn górniczych przodkowych.
Pod ziemią nie było żadnego tąpnięcia. Rzecznik KGHM Dariusz Wyborski tłumaczy, że około godziny 3 nad ranem na Rudnej Północnej na oddziale G-23 doszło do tzw. wypadku energo-maszynowego.
– Podjęta na miejscu zdarzenia akcja reanimacyjna była bezskuteczna. Okoliczności wypadku bada specjalna komisja – dodaje rzecznik.
Górnik był kawalerem, mieszkał w Głogowie. Na Rudnej pracował od ośmiu lat. Rodzinie i bliskim zmarłego dyrekcja kopalni, zarząd KGHM oraz koleżanki i koledzy składają wyrazy serdecznego współczucia.





