Tirówki marzną, policja nie reaguje

45

Lubinianin przejął się losem przydrożnych prostytutek. – Przecież one nie robią tego z własnej woli! – denerwuje się nasz Czytelnik.

– Wracałem krajową trójką z Legnicy. Nie pierwszy raz spotkałem się z tym widokiem. Roznegliżowane panie stoją przy drodze. W taki mróz! Tym razem nie wytrzymałem. Zjechałem na pobocze i podszedłem do jednej z nich. Nie mówiła po polsku, ale pokazywała, że jej zimno, a później się rozpłakała. To chyba nie jest normalne – opowiada mężczyzna.

Chwycił więc za telefon i zadzwonił na policję. – I co usłyszałem? Że nie ma problemu! Przecież wszyscy wiemy, że one są do prostytucji zmuszane. Czy nikt nie może im pomóc? To też są ludzie! – mówi zmartwiony.

Jak tłumaczy rzecznik prasowy lubińskiej policji, wszystkie panie, świadczące usługi seksualne na terenie naszego powiatu, są obywatelkami Unii Europejskiej. – Oznacza to, że mogą dowolnie i legalnie przemieszczać się po całym obszarze Wspólnoty. Ponadto samo świadczenie takich usług nie jest w świetle prawa przestępstwem – tłumaczy aspirant sztabowy Jan Pociecha.

Do łamania prawa dochodzi wówczas, gdy kobieta jest zmuszana do prostytucji lub gdy inna osoba czerpie z tego korzyści materialne. – Każda z tych kobiet może zgłosić się na komendę i zeznać, że jest zmuszana do prostytuowania. Jeśli to nie jest możliwe, zeznania może złożyć świadek zdarzenia. Wówczas policjanci dążą do zdobycia innych dowodów – wyjaśnia Jan Pociecha.


POWIĄZANE ARTYKUŁY