– Gdybym teraz był wicepremierem i ministrem finansów, na pewno bym go nie wprowadził. Ale z drugiej strony jeśli nie z KGHM, to skąd wziąć takie pieniądze? – to odpowiedź profesora Grzegorza Kołodki na pytanie, o jego opinię odnośnie podatku od kopalin. Tego, który nałożono na Polską Miedź i który wciąż budzi tyle emocji.
– Nie dziwię się, że on wywołuje emocje. Wszystkie podatki je wywołują – przyznaje profesor Kołodko. – Podatek od kopalin pełni funkcje wyłącznie fiskalne. Budżet państwa jest w trudnej sytuacji, więc ktoś wpadł na taki pomysł, gdzie za jednym posunięciem można mieć ogromny przychód. Bo 2 mld zł to są niemałe pieniądze – ocenia.
Zdaniem profesora sprawa nie jest trudna. Jak zapewnia, sam nie zdecydowałby się na takie posunięcie, ale z drugiej strony trzeba sobie zadać pytanie: jak nie stąd, to skąd wziąć te pieniądze?
– Wniosek jest taki, że to powinno być rozwiązanie przejściowe. Poratowano budżet i teraz trzeba go zlikwidować. Tym bardziej, że to nie ma nic wspólnego z równym traktowaniem sektorów w gospodarce – ucina.





