Wygasła umowa, którą Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zawarło z KGHM, PGE, Turonem i Eneą na poszukiwania i wydobycie gazu z łupków na Pomorzu. Mimo tego – jak sugerują eksperci – to nie musi oznaczać końca łupkowego projektu.
Pięć polskich koncernów zawarło umowę półtora roku temu. Jak podaje dzisiejszy „Parkiet”, wstępnie ustalono, że konsorcjum będzie dążyć do uruchomienia trzech kopalni w pobliżu miejscowości Kochanowo, Częstkowo i Tępcz. Budowa miała kosztować około 1,72 mld zł i trwać do 2016 r.
Prym w projekcie wiódł PGNiG. Ale w międzyczasie doszło do zmian w zarządzie spółki, co jak sugerują eksperci – zdecydowało, że umowa wygasła. „Nie było w spółce pełnego składu zarządu, w tym prezesa, który podjąłby się konkretnych zobowiązań” – sugeruje „Parkiet”.
Mimo że spółki oficjalnie nie udzielają w tej sprawie żadnych informacji, a po szczegóły odsyłają do PGNiG, informatorzy dziennika podkreślają, że ich zdaniem w przyszłości współpraca może być kontynuowana.
– Ten temat pozostaje otwarty i zajmiemy się nim w przyszłości. Nadal jesteśmy zainteresowani partycypowaniem w projekcie wydobycia węglowodorów niekonwencjonalnych, bo przecież sami posiadamy elektrownie gazowe i planujemy budowę kolejnych. Na razie jednak chcemy się skupić na tych zagadnieniach, które stanowią trzon biznesu – mówi osoba z kręgów zbliżonych do PGE i Ministerstwa Skarbu Państwa, będącego głównym udziałowcem wszystkich pięciu spółek. Jej zdaniem takie podejście zostało zaakceptowane przez resort skarbu.





