Telefony do futerałów. „Dziewiątka” gotowa na nowe zasady

261

Telefon zostaje z uczniem, ale w czasie pobytu w szkole nie będzie można z niego swobodnie korzystać. Szkoła Podstawowa nr 9 w Lubinie już przygotowuje się do nowych zasad dotyczących smartfonów. Dla najmłodszych kupiono zamykane na klucz skrzyneczki, a dla starszych uczniów – specjalne futerały, w których telefon będzie blokowany na czas pobytu w placówce. „Dziewiątka” jako pierwsza szkoła w Lubinie zdecydowała się na takie rozwiązanie.

Od września w szkołach podstawowych mają obowiązywać nowe zasady dotyczące korzystania z telefonów komórkowych przez dzieci i młodzież. To placówki mają zdecydować, w jaki sposób wprowadzą je w życie. W Szkole Podstawowej nr 9 im. Stefanii Sempołowskiej w Lubinie przygotowania już trwają.

Jak podkreśla dyrektor placówki Krystyna Węgrzyn, dla „Dziewiątki” ograniczenie telefonów nie jest rewolucją. Podobne zasady funkcjonują tutaj już od kilku lat. Teraz szkoła postanowiła jednak pójść o krok dalej.

Dyrektor szkoły Krystyna Węgrzyn

– Jeżeli chodzi o niekorzystanie z telefonów w naszej szkole, to już funkcjonuje od kilku lat. To nie jest dla nas jakaś rewolucja. Niemniej jednak idziemy krok do przodu i postanowiliśmy zakupić specjalne futerały dla uczniów klas 4-8 – mówi Krystyna Węgrzyn, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 9 w Lubinie.

Starszy uczeń po wejściu do szkoły będzie wkładał telefon do specjalnego futerału i zatrzaskiwał go. Urządzenie pozostanie więc przez cały czas przy właścicielu, ale dostęp do niego zostanie ograniczony. Po zakończeniu zajęć futerał będzie można otworzyć przy pomocy specjalnego urządzenia.

Szkoła kupiła cztery takie odblokowujące stanowiska, aby po lekcjach nie tworzyły się kolejki.

Dyrekcja zdaje sobie jednak sprawę, że szczególnie na początku uczniowie mogą zapominać o nowych zasadach. Dlatego podczas pierwszej lekcji nauczyciel będzie sprawdzał, czy telefony rzeczywiście zostały zabezpieczone.

– Planujemy, żeby nauczyciel poprosił wszystkich uczniów o podniesienie futerałów i sprawdził, czy telefon został w nim zatrzaśnięty – wyjaśnia dyrektor.

Nie oznacza to całkowitego odcięcia uczniów od smartfonów. Jeżeli pojawi się ważna potrzeba, nauczyciel będzie mógł odblokować futerał. Telefon będzie można wykorzystać także podczas zajęć, jeśli będzie potrzebny do celów edukacyjnych.

– Jesteśmy za tym, żeby wykorzystywać telefony i cyfryzację, bo to jest jak najbardziej wskazane. Chodzi natomiast o to, żeby uczniowie nie korzystali z nich do innych celów niż edukacyjne – podkreśla Krystyna Węgrzyn.

Dyrekcji zależy nie tylko na ograniczeniu rozpraszania uczniów podczas lekcji. Ważne jest również to, co dzieje się na szkolnych korytarzach podczas przerw. Smartfon nie ma być wówczas sposobem na odcięcie się od kolegów ani narzędziem do robienia zdjęć innym uczniom bez ich zgody czy tworzenia obraźliwych materiałów.

– Chcemy ograniczyć sytuacje, w których dzieci zamykają się w telefonach. Zależy nam na tym, żeby mogły tworzyć odpowiednie relacje z rówieśnikami. W szkole, podczas przerw, jest tak dużo młodzieży – są dziewczyny, są chłopcy, mogą ze sobą rozmawiać i nawiązywać wspaniałe relacje – mówi dyrektor.

Jak zauważa, jeszcze kilka lat temu widok grup uczniów wpatrzonych podczas przerwy w ekrany był czymś powszechnym. Wprowadzone wcześniej ograniczenia już zmieniły tę sytuację, a nowe rozwiązanie ma dodatkowo pomóc nauczycielom w egzekwowaniu zasad.

Inny system przygotowano dla dzieci z klas 1-3. W salach pojawią się specjalne skrzyneczki zamykane na klucz. Jeżeli najmłodszy uczeń przyniesie telefon do szkoły, będzie mógł odłożyć go do takiej skrzynki. Wychowawca zamknie ją na czas zajęć, a po ich zakończeniu urządzenia zostaną zwrócone dzieciom.

– Nie dążymy do tego, żeby zupełnie zabrać urządzenia naszym uczniom. Chcemy po prostu ograniczyć korzystanie z nich w sytuacjach, w których nie są potrzebne – zaznacza Krystyna Węgrzyn.

Każda placówka może samodzielnie zdecydować, w jaki sposób zorganizuje ograniczenie korzystania ze smartfonów. Nie musi się to wiązać z zakupem dodatkowego sprzętu. W lubińskiej „Dziewiątce” zdecydowano się jednak na rozwiązanie, które jest już stosowane w innych miejscach.

– Rozmawiając z nauczycielami, dowiedzieliśmy się, że w innych krajach stosowane są właśnie takie futerały. Te, które kupiliśmy, przyszły do nas z Londynu. Próbowaliśmy również nawiązać kontakt ze szkołami z Wrocławia, ponieważ kilka z nich już korzysta z takich urządzeń. Skorzystaliśmy z ich doświadczeń – mówi dyrektor.

Nowe zasady nie zaczną jednak obowiązywać bez rozmowy z uczniami i rodzicami. 1 września szkoła chce przedstawić rozwiązanie dzieciom i młodzieży. Następnie temat zostanie omówiony z Radą Rodziców, a odpowiednie zapisy mają trafić do statutu placówki.

Szkoła Podstawowa nr 9 liczy ponad 580 uczniów. Zakup futerałów, skrzyneczek oraz urządzeń potrzebnych do obsługi systemu kosztował około 20 tys. zł.

Dyrekcja liczy, że wydatek przyniesie efekty nie tylko podczas lekcji. Bo choć smartfony mogą być bardzo dobrym narzędziem edukacyjnym, szkoła chce przypomnieć uczniom, że przerwa może oznaczać coś więcej niż kilka kolejnych minut przed ekranem.


POWIĄZANE ARTYKUŁY