Technikum lotnicze da pracę młodym

34

Idziesz do zawodówki, by po jej ukończeniu od razu zacząć pracować w swoim fachu – taki plan na szkolnictwo zawodowe w naszym regionie ma prezydent Lubina Robert Raczyński. Pomysł włodarza miasta popierają także władze Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i Ministerstwo Gospodarki. Ręce zacierają już także dyrektorzy lubińskich szkół…

Szkolnictwo zawodowe dla przemysłu – konferencja pod takim hasłem odbyła się dziś w hotelu Astone w Lubinie.

– Dzisiejsze spotkanie jest swego rodzaju wstępem do programu ministerstwa na temat szkolnictwa zawodowego w Polsce. Prezydent chce, by było to szkolenie specjalistyczne w unikalnych a jednocześnie poszukiwanych zawodach naszym kraju. Jednym z nich będzie na pewno mechanik lotniczy. Decyzją Roberta Raczyńskiego w Lubinie powstanie technikum lotnicze, które z pewnością będzie cieszyło się dużym zainteresowaniem młodzieży z naszego regionu – mówi rzecznik prezydenta miasta Jacek Mamiński.

O reformie szkolnictwa mówi się już od dawna. Teraz pojawiła się jednak konkretna wizja na to, jak tzw. zawodówki miałyby funkcjonować w naszym mieście w przyszłości. – Chodzi o to, by firmy miały pracowników szytych na miarę, a uczeń, wiedząc, że będzie miał dobrze płatną pracę, udoskonalał swoje kompetencje – tłumaczy Rafał Jurkowlaniec, prezes Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Legnicka Specjalna Strefa Ekonomiczna od lat dba o rozwój szkolnictwa zawodowego dostosowanego do potrzeb pracodawców. Jak przyznaje Dorota Włoch, wiceprezes LSSE, trwają rozmowy z wieloma przedsiębiorstwami zainteresowanymi współpracą w Lubinem. – Liderami są wśród nich firmy z branży lotniczej, ale propozycji jest wiele. Chcemy teraz, by firmy stworzyły w lubińskich szkołach klasy patronackie, w których będzie odbywało się specjalistyczne szkolenie ich przyszłych pracowników – informuje Dorota Włoch.

Jak podkreśla przedstawicielka strefy, nigdy nie będzie jednak tak, że któraś z firm da uczniom stuprocentową gwarancję zatrudnienia. – Natomiast przeważnie te 70-80 procent najlepszych dostaje tę pracę. Reszta zasila rynek mniejszych pracodawców – dodaje.

Z pomysłu utworzenia tego typu klas cieszy się nie tylko prezydent i inwestorzy. To także duża szansa dla istniejących już szkół. – To cieszy, że już nie tylko Legnica, Polkowice, ale także Lubin będzie włączany w tego typu przedsięwzięcia. Dotychczas nie było u nas inwestorów, więc chciałbym, by nasza szkoła współpracowała z tego typu firmami, bo mamy na to warunki. Przecież chodzi o to, by kształcić w zawodach, które są pożądane – przyznaje dyrektor Zespołu Szkół nr 2, Marian Szagała.

– Nie będzie, tak jak do tej pory, wymyślał tego żaden siedzący za biureczkiem urzędnik, bo on mimo tego że ma dobre intencje i bardzo dobrze pracuje, jest daleko od szkoły i biznesu. Chcemy w krótkim czasie dopasować wymagania pracodawców do tego co oferujemy młodym ludziom w szkołach. Naszym celem jest przedsiębiorca, który chce pozyskać dopasowanego do swoich oczekiwań pracownika – wyjaśnia wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik.


POWIĄZANE ARTYKUŁY