Gdzie kończy się Lubin, a zaczyna gmina wiejska? I czy jazda taksówkami powinna być podzielona na strefy? Dla taksówkarzy z naszego miasta sprawa jest jasna, ale mieszkańcy mają swoje zdanie. Szukali też poparcia w przepisach miejscowego prawa, ale te na temat taksówek nie mówią właściwie nic. – Wychodzi na to, że mieszkańcy są wprowadzani w błąd i płacą za przejazd więcej niż powinni. I nie chodzi mi wcale o te kilka złotych różnicy, ale o zasadę – narzeka jedna z mieszkanek Osieka.
Zaczęło się od tego, że jedna z mieszkanek gminy wracała taksówką do domu. Jechała z Lubina do Osieka. Kurs był nocny, a do tego w weekend. – Jechaliśmy ulicą Piłsudskiego, gdy nagle – tuż za ostatnim rondem – kierowca przełączył taksometr na czwartą, czyli najwyższą strefę czasową. Na moje pytanie dlaczego tam, skoro nie ma tablicy kończącej miasto Lubin, usłyszałam, że nie musi być, ale tu zaczyna się strefa wiejska, o czym wszyscy wiedzą – opowiada.
![]()
Kobieta jednak tej zasady nie znała, więc zaczęła sprawdzać. Informacje o granicy strefy miejskiej i wiejskiej potwierdziła też dyspozytorka, a potem także pracownicy innej korporacji. Wciąż nieprzekonana, mieszkanka gminy zwróciła się z prośbą o wyjaśnienia do urzędu miejskiego. Tutaj okazało się, że racja leży po jej stronie.
– Rada Miejska w Lubinie nie ustalała cen za przewozy taksówkami na terenie Lubina, nie określała także stref cen na terenie naszego miasta. Mając na uwadze powyższe należy przyjąć, że na terenie miasta Lubina powinna obowiązywać jedna strefa cenowa – informuje Ryszard Dąbrowski z wydziału infrastruktury lubińskiego magistratu.
![]()
Według urzędu jedna strefa obowiązywać powinna w całym mieście, natomiast granice miasta regulują znaki drogowe wskazujące na początek i koniec miejscowości. W przypadku Osieka – jadąc od strony Lubina takie tablice ustawione są już za działkami, przed pierwszymi zabudowaniami.
I to zdaniem taksówkarzy komplikuje całą sytuację. Rafał Ganowicz, prezes Radio Taxi, którym podróżowała wspomniana mieszkanka tłumaczy, że do niedawna nie było takiego problemu. Znak drogowy sygnalizujący koniec miasta znajdował się przed działkami, czyli w miejscu gdzie taksówkarze zmieniają strefę czasową. – Ale urząd miejski niedawno wyremontował drogę na Osiek i przesunął znaki. Ale przecież domy, które znajdują się tuż za działkami, są w Osieku, a nie w Lubinie. Dlaczego mamy więc liczyć to jako kurs po mieście? – pyta prezes.
![]()
Podobnie szef Radio Taxi tłumaczy też funkcjonowanie stref czasowych. – Takie zasady stosowane są od dawna, przez wszystkie korporacje. Teraz jesteśmy tylko my i Rondo Taxi, wcześniej było więcej korporacji i wszystkie podczas kursów zmieniały strefy – zapewnia. – Strefa poza Lubin jest o te kilka złotych droższa, żeby zwrócił nam się kurs powrotny do miasta – wyjaśnia.
Tym samym taksówkarze stosują cztery strefy: pierwsza to wszystkie kursy po mieście. Jeśli jednak chodzi o kurs nocny (od 22 do 6 rano) lub w dni świąteczne strefa zmienia się już na drugą. Trzecia strefa to kurs poza miastem, a czwarta poza miastem w nocy i w święta. – To nie jest duża różnica. W przypadku kursu z Lubina do Osieka zamiast 15 zł, płacimy 18-19 zł. Ale rozumiem, że ludzie się denerwują, bo teraz takie czasy, że każdy liczy swój grosz. Nam też zależy, żeby wszystko było uregulowane. Dlatego zwrócimy się z pismem do urzędu miejskiego, żeby jasno wytyczyć granice miasta i wsi i oficjalnie wprowadzić funkcjonowanie stref czasowych – zapewnia prezes Ganowicz.





