Szwindel w biały dzień

9

Chodzą po sklepach i naciągają ich właścicieli do zakupu chińskich słuchawek, by następnie sprzedać je za wielokrotnie wyższą cenę. Przed oszustami, którzy ostatnio pojawili się w mieście ostrzega lubinian jeden z mieszkańców.

Scenariusz za każdym razem jest ten sam. Do sklepu wchodzi elegancka, 30-letnia blondynka, która zachęca właściciela do kupna specjalnych słuchawek, które zabezpieczają kierowców przed zaśnięciem podczas długiej podróży samochodem. Hurtowa cena to około kilkadziesiąt złotych, w detalu słuchawki mają być sprzedawane za ponad sto.

Sprzedawca najczęściej od razu odmawia, jednak kobieta zostawia do siebie telefon i kilka egzemplarzy produktu twierdząc, że to absolutna nowość i na pewno któryś z klientów płacąc za towar zainteresuje się słuchawkami.

Kilkanaście minut po wyjściu przedstawicielki handlowej w sklepie zjawia się około 40-letni, równie elegancki mężczyzna. – Od razu zdziwiło mnie to, że w sklepie spawalniczym, gdzie jest mnóstwo małych rzeczy, pan wyczaił jakąś małą słuchawkę leżącą z tyłu na szafce – opowiada nasz Czytelnik.

Klient twierdzi, że słyszał o wspomnianych słuchawkach i jest zainteresowany kupnem 30-40 sztuk. Zapewnia, że za moment wróci, tylko pójdzie wybrać pieniądze z bankomatu…

– W tym czasie zaślepiony chęcią zarobku właściciel sklepu, zgodnie ze scenariuszem, powinien skontaktować się z przedstawicielką handlową i domówić kilkadziesiąt sztuk słuchawek. Ta przychodzi, właściciel wkłada w interes kilka tysięcy, bo myśli, że sporo na tym zarobi, jednak pan, który chciał je kupić już nigdy się nie pojawia. Miejcie się na baczności, bo to grubi oszuści – przestrzega nasz Czytelnik.

Mężczyzna zrobił nawet własne śledztwo w sprawie urządzenia. Okazało się, że słuchawki, które oferuje para oszustów, są sprowadzane z Chin. – W Polsce nie znajdziemy ich nawet na aukcjach internetowych, więc klientom ciężko sprawdzić i porównać cenę. W Chinach jedna sztuka kosztuje niecałe dwa dolary, więc oszuści na jednej opchniętej sztuce w Polsce zarabiają kilkadziesiąt złotych – dodaje lubinianin.


POWIĄZANE ARTYKUŁY