Szła z psem 2 kilometry, by ratować go przed mrozem

364

Ktoś zadzwonił, że przy drodze leży potrącony pies. Ścinawscy policjanci od razu pojechali na miejsce, bo na dworze było bardzo zimno. Okazało się, że zwierzę nie jest potrącone, za to mocno wyziębione i wystraszone. Psiak tak bardzo bał się ludzi, że najpierw nie dał się złapać, a później – za nic nie chciał wsiąść do ciepłego radiowozu. Policjantka szła z nim więc 2 kilometry w mrozie do najbliższej wsi, by zwierzę otrzymało fachową pomoc.

Policjanci w codziennej służbie reagują nie tylko na zagrożenia dotyczące ludzi, ale także na sytuacje, w których pomocy potrzebują zwierzęta. Tak było w minionym tygodniu. Funkcjonariusze ze ścinawskiego komisariatu otrzymali zgłoszenie o potrąconym psie na terenie gminy.

– Kiedy mundurowi dotarli na miejsce okazało się, że na szczęście pies nie był ranny, ale w złym stanie – bardzo wystraszony, zdezorientowany, wyziębiony, źle reagujący na człowieka – informuje podkomisarz Sylwia Serafin, oficer prasowy KPP Lubin. – Pies nie dawał się złapać. Aby zapewnić bezpieczeństwo zarówno zwierzęciu, jak i innym uczestnikom ruchu, mundurowi czasowo zablokowali drogę. Funkcjonariusze nie mając do dyspozycji smyczy, użyli rzutki ratunkowej, aby móc go zabezpieczyć – dodaje.

Policjanci powiadomili weterynarza, który oświadczył, że czas oczekiwania na jego przyjazd wyniesie około 2-3 godzin. Czworonóg nie chciał wejść do radiowozu, aby można go było przewieźć do ciepłego komisariatu.

– Z uwagi na jego gabaryty i ogromny lęk przed wejściem do pojazdu, policjantka – pomimo trudnych warunków pogodowych, mroźnego wiatru i ujemnej temperatury – podjęła decyzję, że przejdzie z nim drogę na pieszo do najbliższej miejscowości, która oddalona była o 2 kilometry. Skontaktowała się z funkcjonariuszką naszej komendy, która w tym dniu miała wolne i zaproponowała, że do czasu przyjazdu weterynarza, zaopiekuje się zwierzęciem, zapewniając mu ciepły kąt w swoim domu – dodaje podkom. Serafin.

Funkcjonariusze wrócili do swoich obowiązków, a piesek trafił pod opiekę lekarza. Przy panujących ujemnych temperaturach, pies bez pomocy, być może nie przeżyłby tej nocy, bądź faktycznie zostałby potrącony przez jadące auta.

To kolejny przykład, że reagowanie i współpraca mieszkańców z policjantami mają realne znaczenie – nie tylko dla ludzi, ale także dla zwierząt.


POWIĄZANE ARTYKUŁY