![]()
Podopieczni Gheorghe Gianni Cretu i Pawła Szabelskiego ulegli na własnym terenie Transferowi Bydgoszcz, 2:3. Lubińscy siatkarze popełniali sporo błędów, co skrzętnie wykorzystywali rywale.
Z początku mecz zapowiadał się obiecująco. Pierwszy punkt zdobył Ivan Borovnjak. Lubinianie z powodzeniem konstruowali kolejne ataki, po których unosili ręce w geście zwycięstwa. W pewnym momencie, Cuprum zapewniło sobie wysokie prowadzenie 17:13. Niestety błędy własne, doprowadziły do tego, że goście odrobili sporą stratę i doprowadzili nawet do stanu 20:19. Do samego końca lepsi w zagrywce i przy siatce byli jednak zawodnicy Gheorghe Gianni Cretu i Pawła Szabelskiego, którzy wygrali 25:23.
Drugi set lubinianie najpewniej chcieliby przemilczeć. Sporo błędów na przyjęciu i słabe ataki, spowodowały, że goście z tego boju wyszli jako zwycięzcy, kończąc 19:25. W trzecim secie zespół Vitala Heynena również wiódł prym, wykorzystując niedyspozycję gospodarzy i ostatecznie wygrywając, 21:25.
Czwarta część spotkania, to wielka bitwa punkt za punkt. Po lubińskiej stronie bardzo dużo do gry wnosili Ivan Borovnjak, Dmytro Pashytskyy, a także Maciej Gorzkiewicz, który zanotował asa serwisowego. W ekipie przyjezdnych, najbardziej aktywny był Konstantin Cupković czy Jakub Jarosz. Seta wygrali lubinianie, 25:22. Mieliśmy więc tie-break.
W piątym secie skutecznymi atakami zaskakiwali rywali z Bydgoszczy, Ivan Borovnjak i Dmytro Pashytskyy. Goście nie zamierzali jednak rozkładać rąk i płakać nad swoim losem. Wręcz przeciwnie, również nie byli dłużni ekipie Cuprum. Błędy lubinian przy siatce i w ataku, dały w konsekwencji korzystny rezultat przyjezdnym, 11:15.
Na trybunach zebrało się łącznie 2299 kibiców gospodarzy i jeden bardzo głośny i dopingujący przez cały mecz, sympatyk gości!
– Dzisiaj nic nam się nie układało. Fajnie weszliśmy w spotkanie, ale od razu w końcówce pierwszego seta, Transfer nas dogonił i my rzutem na taśmę wygraliśmy tego seta. Potem przez dwa sety byliśmy poza grą. Fajne było jedynie to, że pomimo złej passy, wywalczyliśmy czwartego seta. Pokazaliśmy charakter i w momencie, kiedy nic nam tak naprawdę nie wychodziło, to należy się z choćby punktu – przyznaje Paweł Rusek, Cuprum Lubin.




