Zderzył się z jadącym z naprzeciwka roverem i – nie sprawdzając czy nikomu nic się nie stało – uciekł z miejsca zdarzenia. Na szczęście pomógł świadek. Dzięki temu policjantom udało się zatrzymać 36-letniego sprawcę kolizji.
Przed godziną 15.00 do dyżurnego zadzwonił jeden z kierowców. Przekazał, że był świadkiem zdarzenie drogowego, którego sprawca odjechał.
– Dzwoniący mężczyzna zachował się tak, jak powinien zachować się każdy użytkownik dróg. Najpierw upewnił się czy nikt nie ucierpiał, a następnie powiadomił policję i przekazał informację, co do kierunku ucieczki i możliwego miejsca znajdowania się samochodu i sprawcy zdarzenia drogowego. Dzięki temu policjanci szybko odnaleźli kierowcę, który uciekł z miejsca zdarzenia – opowiada Jan Pociecha, oficer prasowy lubińskiej komendy.
![]()
Mundurowi ustalili, że kierowca samochodu marki Rover, 61-letni mieszkaniec Głogowa, jechał wraz z pasażerką ulicą Hutniczą od strony drogi K-3 w kierunku ulicy Jana Pawła II.
– Gdy przejeżdżał pod wiaduktem kolejowym, z przeciwnego kierunku nadjechał kierowca opla, 36-letni mieszkaniec Lubina. Ten nie zdołał zapanować nad autem i z pasa służącego do skrętu w lewo pojechał na wprost, a następnie zjechał na przeciwległy pas, gdzie doszło do zderzenia pojazdów – relacjonuje rzecznik policji.
Jak mówili świadkowie, szczęście, że żaden z samochodów nie wypadł z drogi. W chwili zderzenia chodnikiem przechodziły dzieci. Sprawca kolizji został ukarany mandatem oraz sześcioma punktami karnymi. Obaj kierowcy byli trzeźwi.





