Sprawa Bartosza S.: śledczy ocenią zachowanie ratowników

3833

Prokuratura Okręgowa w Łodzi wciąż usiłuje ustalić dokładne okoliczności śmierci lubinianina Bartosza S., który zmarł po interwencji policji. W toku śledztwa pojawił się jeszcze jeden wątek: ewentualnej odpowiedzialności zespołu ratownictwa medycznego.

Kadr z amatorskiego nagrania przebiegu interwencji (archiwum)

Łódzka prokuratura bada kontrowersyjną sprawę śmierci 34-letniego mężczyzny od 13 sierpnia. Decyzję o przeniesieniu śledztwa do innego obszaru apelacji podjęła Prokuratura Krajowa, chcąc uniknąć zarzutów stronniczości osób prowadzących postępowanie.

Do dziś prokuratorom nie udało się jednoznacznie określić mechanizmu, przyczyny i momentu śmierci.

– Prowadzimy przesłuchania świadków, gromadzimy szczegółową dokumentację medyczną i zapisy monitoringu. Ta część śledztwa jest już na zaawansowanym etapie. Cały materiał dowodowy zostanie następnie przekazany do ponownej oceny przez biegłych – informuje Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Śledztwo zostało wszczęte w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy Policji i nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny. Zakres postępowania został jednak rozszerzony.

– W toku śledztwa okazało się, że zbadania wymaga także kwestia sposobu działania w tym przypadku zespołu ratownictwa medycznego – dodaje Kopania. Prokurator nie zdradza jednak, co dokładnie jest tutaj przedmiotem analizy.