Zmienili się rodzice i przedszkole, ale problem pozostał ten sam. Kolejni lubinianie narzekają na przesunięcie godziny wydawania obiadu. Uważają, że urząd chce ich naciągnąć na płacenie za dodatkową godzinę pobytu ich pociech w placówce.
Już w ubiegłym roku szkolnym w niektórych lubińskich przedszkolach zmieniono na późniejszą godzinę podawania popołudniowego posiłku. W nowym, rozpoczętym we wrześniu roku podobnie zrobiły kolejne placówki.
– Wiele osób jest niezadowolonych. Zamiast o 13.30 dzieci dostają obiad o 14. Do tej pory zabierałam dziecko z przedszkola o godzinie 14. Teraz muszę płacić za kolejną godzinę, choć jest w placówce tylko tyle czasu, ile zajmuje zjedzenie posiłku. Podobno to zarządzenie urzędu miejskiego – mówi mama jednego z maluchów, która zadzwoniła do naszej redakcji. – Poza tym między posiłkami jest zbyt długa przerwa, dziecko jest po prostu głodne.
Magistrat jednak zaprzecza. – Nic się nie zmieniło. To nie są wytyczne urzędu, a sprawy wewnętrzne każdego przedszkola – mówi Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina. – Urzędnicy w tym względzie się nie wtrącają, przecież dyrektor wie lepiej, o której godzinie powinny zjeść posiłek dzieci, które przebywają w przedszkolu. Każda placówka ustala godzinę obiadu indywidualnie – dodaje.





