Śmierdzący problem na Żurawiej

60

– Smród, robactwo i szczury – tymi słowami mieszkańcy bloku przy ulicy Żurawiej najczęściej określają swoje najbliższe otoczenie. Ostatnio zmieniło się w nim tylko jedno – spółdzielnia postawiła wiatę na śmieci, i to tuż pod blokiem.

Śmieci pod domem, to nie widok, którego można by pozazdrościć. Nie to jest jednak najgorsze. Mieszkańcom przeszkadza przede wszystkim nieustający zapach nieczystości, który najbardziej daje o sobie znać w ciepłe dni.

Od niedawna przy klatce nr 24 przy ulicy Żurawiej znajduje się wiata wraz z pojemnikami na odpady. Choć została postawiona zgodnie z przepisami, zakłóca funkcjonowanie lokalnej społeczności. Mieszkańcy próbowali dostosować się do nowej sytuacji, jednak szybko okazało się, że takiej możliwości po prostu nie ma.

– Nie da się tego wytrzymać. Śmietniki stoją tak blisko budynku, że musielibyśmy mieć cały czas pozamykane okna. Jak zawieje, to praktycznie zawsze na nasz blok – opowiada Danuta Galardziak, lubinianka zaniepokojona tą sytuacją. – A jak śmietnik to wiadomo, że nieczystości, muchy i szczury. Mamy tutaj prawdziwy kurort dla pasożytów, który w dodatku stoi na podjeździe do stacji transformatorowej – dodaje.

Oburzenie mieszkańców potęguje też fakt, że śmietnik wcale nie należy do nich. – Swój mamy po drugiej stronie bloku. W zamkniętym pomieszczeniu, w którym przez trzydzieści lat były zsypy, wstawiono kontenery – bardzo dobre rozwiązanie. Zastanawiamy się dlaczego spółdzielnia nie może zadziałać w tej sprawie podobnie. Po co mamy znosić smród śmieci, które nie należą do nas? – pytają lubinianie i deklarują, że jeżeli nic się nie zmieni to sprawę skierują do sanepidu.

Sprawę komentuje Ryszard Strzelecki, kierownik do spraw techniczno-eksploatacyjnych w spółdzielni mieszkaniowej „NOWA”.

– Wiatę postawiliśmy w miejscu, w którym mogliśmy to zrobić uwzględniając dwa aspekty: teren do dyspozycji, a więc należący do spółdzielni i przepisy prawa budowlanego. Jeżeli chodzi o pomysł zaadaptowania pomieszczenia po zsypach to niestety takiej możliwości nie ma, ponieważ zbiera się w nim woda opadowa – mówi Ryszard Strzelecki. – Żeby to zmienić, należałoby przebudować sieć kanalizacyjną na całej długości ulicy – dodaje.

Spółdzielnia zapowiada jednak, że rozwiązanie się znajdzie i wkrótce nieprzyjemny problem zostanie zażegnany. – Planujemy obudować wiatę w taki sposób, żeby przestała stwarzać uciążliwości dla naszych lokatorów. W tej chwili to najlepsze rozwiązanie – zapewnia Ryszard Strzelecki.


POWIĄZANE ARTYKUŁY