Śmierć w płomieniach

11

Starszy mężczyzna zmarł dziś rano w płonącym mieszkaniu w Gwizdanowie. Ogień na parterze wielorodzinnego domu pojawił się tuż po godzinie trzeciej w nocy. Z żywiołem walczyło pięć zastępów straży pożarnej. Bezskutecznie. Bez dachu nad głową zostało kilkanaście osób.

Pożar, z niewiadomych jak dotąd przyczyn, wybuchł w jednym z mieszkań na parterze. – W domu znajdowało się kilka rodzin. Wszystkie zostały ewakuowane. Niestety jedna osoba nie żyje, a dwie wymagały opieki lekarzy – informuje dyżurny operacyjny lubińskiej straży pożarnej.

– To było straszne. W środku nocy obudził nas sąsiad, który twierdził, że w jednym z mieszkań wybuchł pożar. Zanim strażacy pojawili się na miejscu, sami musieliśmy walczyć z ogniem. Najpierw polewaliśmy płomienie wodą z węża ogrodowego, później użyliśmy samochodowych gaśnic, jednak dopiero przyjazd strażaków pozwolił opanować sytuację – opowiada jeden z mieszkańców budynku.

Największe straty materialne poniosła bez wątpienia kobieta mieszkająca dokładnie nad mieszkaniem, w którym wybuchł pożar. – Takie nieszczęście. Podłoga cała popalona. Nawet nie wiadomo czy to wszystko się nie zawali. I co teraz z nami wszystkimi będzie? – pyta staruszka.

Pełnym zaangażowaniem wykazał się wójt gminy Rudna, który wraz ze swoim współpracownikiem, Bernardem Langnerem, który jest jednocześnie dyrektorem Centrum Kultury w Rudnej, zapewnili rodzinom dotkniętym pożarem nocleg i ciepły posiłek w siedzibie ośrodka.

– To bez dwóch zdań wielka tragedia. Niedawno remontowaliśmy ten budynek, poza tym zginął człowiek. Zrobimy wszystko, aby pomóc poszkodowanym rodzinom i jak najszybciej przywrócić mieszkania do stanu używalności – zapewnia współpracownik wójta.

Na miejscu pojawili się także biegły z zakresu pożarnictwa i prokurator, którzy badają okoliczności sprawy.


POWIĄZANE ARTYKUŁY