Śmierć 26-latka w szpitalu. Prokuratura bada sprawę

1997

Dziś w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu odbyła się sekcja zwłok 26-letniego Kewina, który zmarł po tym, jak trafił na SOR szpitala RCZ w Lubinie. Rodzina chce wyjaśnić okoliczności jego śmierci i zawiadomiła prokuraturę. Sprawę badają śledczy, a placówka przy Bema prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.

Fot. Archiwum prywatne

Kewin trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy Regionalnego Centrum Zdrowia w Lubinie 15 października wieczorem. Jak relacjonuje jego siostra Roksana Smereczyńska, mężczyzna od kilku dni odczuwał kłucie w klatce piersiowej, a tego dnia pojawiło się również drętwienie ręki. Na SOR pojechał z narzeczoną.

Siostra przyjechała do szpitala niedługo później. Jak twierdzi, brat czekał na pomoc, a ona sama próbowała zwrócić uwagę personelu na jego stan.

– Łapał się za klatkę piersiową. Zapytałam, dlaczego musi czekać, skoro tak go boli. Usłyszałam, że są też inni pacjenci – opowiada pani Roksana.

Według kobiety po wstępnej ocenie Kewin nadal czekał na korytarzu. Później, jak mówi, założono mu wenflon i podano kroplówkę z paracetamolem. Rodzina miała usłyszeć, że mężczyzna pozostanie w szpitalu na obserwacji, a lekarz zbada go nazajutrz rano.

– Myślałam, że zostanie podłączony do aparatury, że będą go obserwować i wszystko będzie dobrze. Nie przypuszczałam, że może dojść do takiej tragedii – przyznaje ze smutkiem siostra 26-latka.

Pani Roksana zapewnia, że jej brat nigdy wcześniej nie miał problemów z sercem. Ma wątpliwości dotyczące przeprowadzonej diagnostyki i podanych mu leków. Chce ustalić, jakie badania wykonano i jak wyglądała opieka nad bratem.

Jeszcze w czwartek wieczorem Kewin pozostawał w kontakcie z rodziną. Jego narzeczona przywiozła mu do szpitala potrzebne rzeczy, a siostra rozmawiała z nim po godzinie 21. Później stan 26-latka gwałtownie się pogorszył i przewieziono go Miedziowego Centrum Zdrowia, gdzie działa oddział kardiologii.

Jak przekazuje pani Roksana, bliscy nie zostali poinformowani o przewiezieniu mężczyzny do drugiego szpitala. Dopiero następnego ranka, gdy mama zadzwoniła do szpitala przy ulicy Bema, rodzina dowiedziała się, że Kewin znajduje się w MCZ w stanie krytycznym.

Bliscy pojechali do placówki na ul. Skłodowskiej-Curie, gdzie 26-latek przebywał na oddziale intensywnej terapii. Mężczyzna był nieprzytomny i podłączony do aparatury podtrzymującej funkcje życiowe. Lekarze uprzedzili rodzinę, że jego stan jest bardzo ciężki. Niedługo później poinformowano bliskich, że pacjent nie żyje.

Po tragedii rodzina próbowała uzyskać dostęp do dokumentacji medycznej. Jak relacjonuje siostra zmarłego, pojawiły się trudności z jej udostępnieniem w szpitalu przy ulicy Bema. Bliscy próbowali również zapoznać się z dokumentami w MCZ.

– Chcemy po prostu dowiedzieć się, co się wydarzyło. Nie wiemy, jak wyglądało leczenie brata i co doprowadziło do takiego pogorszenia jego stanu. Chcemy, żeby wszystko zostało dokładnie wyjaśnione – podkreśla pani Roksana.

Rodzina złożyła zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Lubinie. Bliskim zależy między innymi na zabezpieczeniu monitoringu, który może pomóc odtworzyć przebieg wydarzeń w szpitalu.

Marek Bartosiewicz, zastępca Prokuratora Rejonowego w Lubinie potwierdza, że toczy się postępowanie. Jak przekazał, sprawa została zakwalifikowana z artykułów 160 § 2 i 155 Kodeksu karnego w związku z art. 11 § 2. Dotyczy podejrzenia narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę zobowiązaną do opieki oraz nieumyślnego spowodowania śmierci.

– Przesłuchano pierwszych świadków ze strony zgłaszającej, zabezpieczono dokumentację medyczną oraz monitoring ze szpitala. Dziś odbywa się sekcja zwłok tego młodego człowieka w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu – poinformował prokurator.

Jak zaznaczył Marek Bartosiewicz, na tym etapie trudno określić, kiedy będą znane wyniki sekcji. Wstępne ustalenia mogą pojawić się szybko, ale przyczynę śmierci mogą pomóc ustalić dopiero dodatkowe badania.

Zwróciliśmy się do Regionalnego Centrum Zdrowia w Lubinie o komentarz w tej sprawie. W przesłanym redakcji stanowisku szpital potwierdza, że 15 października przyjął 26-letniego pacjenta na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Poniżej publikujemy pełną treść odpowiedzi placówki:

„W dniu 15 października 2026 r. na Szpitalny Oddział Ratunkowy przyjęty został 26 letni Pacjent, który został objęty opieką medyczną. W związku z nagłym pogorszeniem jego stanu zdrowia, personel niezwłocznie podjął czynności ratunkowe. Następnie Pacjent został pilnie przekazany do ośrodka dysponującego zapleczem niezbędnym do przeprowadzenia dalszej diagnostyki i leczenia.

Obecnie Szpital prowadzi wewnętrzne postępowanie, które ma wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Do czasu zakończenia tych czynności, formułowanie ocen dotyczących przebiegu udzielania świadczeń zdrowotnych jest niemożliwe.

Z uwagi na obowiązek zachowania tajemnicy medycznej oraz poszanowanie prywatności Pacjenta, nie możemy przekazać bardziej szczegółowych informacji.

Rodzinie Pacjenta składamy najgłębsze kondolencje z powodu zaistniałej tragedii”.

Na obecnym etapie nie ustalono oficjalnej przyczyny śmierci 26-latka ani tego, czy podczas jego pobytu w szpitalu doszło do nieprawidłowości. Te kwestie mają zostać wyjaśnione w toku postępowania.

Kewin miał 26 lat, narzeczoną i córeczkę Laurę. Jak opisuje jego siostra, mężczyzna planował wspólne życie z rodziną i remontował mieszkanie, w którym chciał stworzyć dla nich dom. Prowadził też własną działalność gospodarczą.

Po jego śmierci pani Roksana założyła zbiórkę pieniędzy w serwisie pomagam.pl. Jej celem jest wsparcie dziewczynki i zabezpieczenie jej przyszłości po stracie ojca.

Siostra Kewina podkreśla, że rodzina nie może cofnąć tego, co się stało, ale chce pomóc Laurze i jej mamie w trudnej sytuacji.


POWIĄZANE ARTYKUŁY